poniedziałek, 24 listopada 2014

Degustacja win chilijskich w ramach Tygodnia Gastronomii Chilijskiej


Od kilku lat zaobserwować można ekspansję win chilijskich na naszym rodzimym rynku. Ambasada Chile w Polsce oraz biuro handlowe Prochile organizują m.in. cykliczne degustacje win oraz spotkania tematyczne promujące ten kraj oraz produkty z niego pochodzące. Ich zabiegi trafiają na podatny grunt. Etykiety pochodzące z Nowego Światu są u nas lubiane i coraz częściej wybierane przez polskich konsumentów.

 Pod koniec października miałam okazję wziąć udział w jednym z nich. W ramach odbywającego się wówczas "Tygodnia Gastronomii Chilijskiej" zostałam zaproszona na kolację w hotelu Bristol, która połączona została z degustacją win z winnicy Concha Y Toro. 

I część spotkania czyli degustacja komentowana poprowadzona została przez znanego w środowisku winiarskim Matiasa Glusmana (sommeliera posiadający stopień Diploma oraz Certified Tutor Wine & Spirit Education Trust), natomiast zaserwowane w czasie II części spotkania potrawy przygotowane zostały przez Matiasa Palomo - chilijskiego mistrz kuchni. 

W czasie degustacji komentowanej spróbowaliśmy win pochodzących z dwóch różnych linii win.
  1. Casillero Del Diablo - powstaje z wyselekcjonowanych winogron.  Wina te charakteryzują się bogatym bukietem i szerokim spektrum zbalansowanych smaków. Odpowiednie dla osób poszukujących win premium w dobrej cenie.
  2. Marques de Casa Concha - Wszystkie wina z tej marki nigdy nie otrzymały niższej noty niż 90 punktów w prestiżowym rankingu magazynu Wine Spectator, czy ocenach przyznawanych przez Roberta Parkera. Charakteryzują się silną koncentracją owoców i bardzo dobra strukturą.
W czasie wine tastingu miałam okazję spróbować m.in.:
  • Casillero del Diablo Chardonnay 
  • Casillero del Diablo Cabernet Sauvignon 
  • Don Melchor 
  • Marques Casa Concha Cabernet Sauvignon 

Pierwsze wino kojarzyłam już wcześniej ze sklepowych półek. Całkiem przyjemne, dość lekkie o owocowym posmaku (zielone jabłka). Idealne na niezobowiązujące spotkania. 
Casillero del Diablo Cabernet Sauvignon oceniłam jako całkiem poprawnego "caberneta". Wyraziste w smaku i kolorze. Właściwy poziom kwasowości i garbników. Przyjemny, dość długi finisz. 
Moim faworytem okazał się jednak Marques Casa Concha Cabernet Sauvignon. Przepiękna rubinowa barwa. Wyrazisty aromat czerwonych owoców (wiśni, jeżyny, czarnej porzeczk) z delikatnymi nutami czekolady i korzennych przypraw. Aksamitny, gładki smak i wyczuwalne taniny. 

Muszę przyznać, że Matias Glusman świetnie sprawdził się jako prowadzący w I części spotkania. Jego anegdoty oraz opowieści na temat poprawnej degustacji win bez wątpienia ubarwiły nasze kameralne spotkanie.

Po wine testingu zostaliśmy zaproszeni na drugą część spotkania. W czasie uroczystej kolacji zaserwowano nam flagowe potrawy przygotowanymi przez chilijskiego mistrza kuchni. Mieliśmy okazję spróbować:
  •  ceviche z pudrem z popcornu, 
  •  smażony chleb z tatarem w stylu chilijskim
  • curanto z łososia w posypce z zielonej pietruszki z czosnkiem
  • duet mięs... pieczone żeberka i polędwica z ziaren mote i suszonych grzybów.
  • Borgona i kokosowe korki 
  • Tarta z gruszkami, rodzynkami i orzecha włoskimi podana z lodami
Każde zaserwowane w czasie kolacji danie zostało połączone z odpowiednim winem - według rekomendacji Glusmana. 


























Za zaproszenie na spotkanie dziękuję Consultingandmore.

piątek, 21 listopada 2014

Współpraca z M&P oraz recenzja win Baglio del Sole Nero d’Avola oraz Porta 6

Importera M&P nie trzeba przedstawiać chyba nikomu, kto choć trochę interesuje się winami bądź alkoholami mocnymi. W jego portfolio znaleźć można szeroką gamę alkoholi z całego świata. W swojej ofercie posiada najwyższej jakości wina, whiskey, rum czy też wódki. Nie łatwym zadaniem byłoby wymienienie, za jednym zamachem, wszystkich najciekawszych pozycji. Najlepiej zatem zapoznać się z ofertą, która zamieszczona jest na stronie internetowej lub bezpośrednio w jednym z licznych salonów na terenie Warszawy i okolic.


Nie można nie wspomnieć, iż to właśnie M&P organizuje jedno z największych wydarzeń, które skierowane jest do branży alkoholowej oraz miłośników wina czyli "Salonu Win i Alkoholi". O tegorocznej, V edycji pisałam na blogu całkiem niedawno. 

Z tego powodu fakt nawiązania współpracy z importerem M&P stanowi dla mnie tym większą przyjemność. Otrzymałam możliwość przetestowania dwóch win, które najbardziej wpisywały się w moje preferencje. Pierwszym, które zdecydowałam się zdegustować i zrecenzować jest Baglio del Sole Nero d’Avola.
Nie bez kozery zdecydowałam się właśnie na tę etykietę. Jestem miłośniczką win sycylijskich, a w szczególności tych, które zaliczają się do tych esencjonalnych i skoncentrowanych. Takie wina uzyskuje się bardzo często ze szczepu Nero d'Avola. Nie jest to jednak regułą. Z biegiem czasu przekonałam się, że teoria często mija się z praktyka. 

Jak było tym razem? Zapraszam do recenzji.

 
Nazwa: Baglio del Sole
Szczep: Nero d'Avola
Miejsce pochodzenia: Sycylia, Włochy
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Zawartość alkoholu: 13,5 %
Rocznik: 2012
Miejsce zakupu: otrzymałam w prezencie od importera (M&P)
cena: 39 zł
Ocena końcowa: 5,5/6


Tym co przykuwa uwagę na samym początku jest piękny kolor wina. Intensywnie rubinowe, bardzo dobrze prezentuje się w kieliszku. Nos nie jest zbyt intensywny. 
W ustach natomiast wino rozkwita. Niezwykle esencjonalne i mocno owocowe. W szczególności wyczuwalne są aromaty wiśni, malin oraz przypraw korzennych. Struktura wyraźna, a jednocześnie bardzo lekka i elegancka. Taniny są niezbyt agresywne, długie w finiszu. 

Wino idealne jak na swój przedział cenowy!

***

Lubię wina, które powstały ze szczepów autochtonicznych. Wydaje mi się, że posiadają one dodatkowe walory. Nie tyle smakowe, co pozwalające lepiej zrozumieć kraj oraz ziemię z których pochodzą. Nie umniejsza to oczywiście na znaczeniu szczepom międzynarodowym. Uważam jednak, że wina autochtoniczne maja w sobie to coś.

Nazwa: Porta 6
Szczep: Tinta Roriz (70%), Castelao (20%), Tinta Miuda (10%)
Miejsce pochodzenia: Portugalia
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Zawartość alkoholu: 13 %
Rocznik: 2012
Miejsce zakupu: otrzymałam w prezencie od importera (M&P)
cena: 39 zł
Ocena końcowa: 5/6

W Hiszpanii szczep Tinta Roriz znany jest pod nazwą Tempranillo. Typowe Tempranillo (Tinta Roriz) charakteryzuje się tym, że otrzymuje się Porta 6 posiada wszystkie te cechy. Domieszka pozostałych szczepów spowodowała jednak, że zyskało ono na aromacie i strukturze. Taniny są silne i mikkie. Wino odznacza się również stosunkowo dużą świeżością. Długi, owocowy finisz. Idealne zarówno do picia solo jak i do posiłku.
z niego wina o wyjątkowo ciemnej barwie. Mają one zdecydowanie dobrą strukturę oraz aromatycznie-owocowy charakter.


czwartek, 30 października 2014

Mango lassi

Nie samymi winami oraz koktajlami alkoholowymi człowiek żyje ;) Przedstawiam zatem przepis z wykorzystaniem jednego z popularniejszych owoców egzotycznych tj. z mango. Mój stosunek do niego określiłabym jako ambiwalentny. Solo czy jako dodatek do sałatek nie smakuje mi za bardzo. Jednak jako składnik lekkiego koktajlu na bazie jogurtu sprawdza się doskonale. 

Mango Lassi jest charakterystycznym napojem dla kuchni indyjskiej. W oryginalnym przepisie przygotowuje się go na bazie jogurtu (lub maślanki) oraz mieszanki orientalnych przypraw. W swojej wersji sięgam najczęściej po gęsty jogurt naturalny. Koktajl jest wówczas bardziej kremowy i sycący :)



MANGO LASSI

Przepis (na 2 porcje)
  • 1 dojrzały owoc mango
  • 1 duży kubek jogurtu naturalnego 
  • 1 łyżeczka zmielonego kardamonu
  • kilka kostek lodu
  • szczypta cukru (opcjonalnie - można pominąć jesli mango jest słodkie i mocno dojrzałe)
W misce miksera kielichowego umieścić mango, jogurt naturalny, kardamon, kostki lodu i cukier. Miksujemy, aż konsystencja stanie się aksamitna.
Podawać po uprzednim schłodzeniu w lodówce. 

środa, 22 października 2014

V Ogólnopolski Salon Win i Alkoholi

Kolejna edycja "Ogólnopolskiego Salon Win i Alkoholi" za nami. Niezmiennie, odbył się on we wnętrzach warszawskiej Fortecy przy ul. Zakroczymskiej. Jak co roku, zaprezentowana została bardzo szeroka oferta zarówno wysokiej jakości:

  • win (61 producentów m.in. z Włoch, Francji, Hiszpanii, Portugalii, Nowego Świata)
  • burbonów (Buffalo Trace, Blanton’s), 
  • koniaków (Dupuy, Lheraud, Francois Voye),
  • whiskey (Nikka, Cu Chulainn, Kilchoman, BenRiach, Glendronach, Glenglassaugh ),
  • rumów (Barcelo),
  • wódek (Pawlina), 
  • likierów (Domaines de Provence i Molly’s, Komers, Zanin, Barcelo) 
  • absyntów(Domaines de Provence)
Warto zauważyć, że w tym roku sprzedaż alkoholi w promocyjnych cenach odbywać się będzie aż do 26 października. Dobrym pomysłem jest skorzystanie z tej okazji i wzbogacenie swojego domowego "barku" o ciekawych trunków.



W tym roku, prócz win, udało mi się spróbować także kilka pozycji z oferty alkoholi mocnych. Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie zaprezentowane likiery. Moim numerem 1 okazał się Ron Barcelo Cream. To pochodzący z Dominikany likier, który produkowany jest na bazie rumu. Odznacza się przyjemnymi aromatami kokosa, wanilii, mleka i migdałów. Poezja!

Co do win to dużym zaskoczeniem okazała się oferta z Kalifornii, która zaprezentował producent Silver Peak Napa County. Doskonały, moim zdaniem, okazał się flagowy dla USA Zinfandel (stosunkowo delikatny o owocowym-korzennym posmaku) oraz Cabernet Sauvignon (bogaty, złożony bukiet z posmakiem porzeczek i jeżyn)

Oczywiście, nie zawiedli mnie włoscy producenci win. Produkty z winnicy Bastianich miałam już okazję próbować na ubiegłorocznej degustacji. Moim faworytem jest niezmiennie Vespa Bianco (świetny kupaż 45% Chardonnay, 45% Sauvignon i10% Picolit) oraz Pinot Grigio (100% Pinot Grigio). Duża mineralność, bogata struktura oraz aromatyczność. To coś co cenię najbardziej w winach białych.

Ciekawą ofertę zaproponował również producent likierów i nalewek Zanin, który w swoim portfolio posiada likier, który w smaku jest niemal identyczny z kultowym aperolem. Przyjemnie doznania smakowe miałam również po kosztowaniu mieszanki słodkiej czekolady z ostrą papryczką (Pepperciocco Zanin). Polecam wszystkim otwartym na nietypowe smaki.

Ogólnopolskiego Salon Win i Alkoholi organizowany przez M&P jak co roku odniósł sukces. Brakuje w warszawie festiwali w czasie, których można spróbować tak szerokiej gamy rożnych alkoholi. Z niecierpliwością odliczam dni do kolejnej edycji tego wydarzenia.

wtorek, 21 października 2014

Central Creek Colombard Chardonnay


Nazwa: Central Creek
Szczep: Chardonnay, Colombard
Miejsce pochodzenia: Australia
Rodzaj: białe, wytrawne
Zawartość alkoholu: 12 %
Rocznik: 2012
Miejsce zakupu: Makro
Cena: ok. 20 zł
Ocena końcowa: 4+/6


Jest to klasycznie skomponowane wino. Odznacza się mocnym bukietem oraz wyraźnym aromatem owoców tropikalnych i cytrusowych. 

W smaku jest aromatyczne, wytrawne, o dobrze zrównoważonej kwasowości.


sobota, 11 października 2014

Domowy likier

Nie ma nic lepszego od własnoręcznie przygotowanego likieru. Tym bardziej, jeśli do jego przyrządzenia potrzebne są tylko dwa składniki. Gęsty, kremowy. Idealny na domowe przyjęcia. (Zamiast słodzonego mleka skondensowanego możemy sięgnąć po mleko zagęszczone "krówkowe". Zaoszczędzimy sobie w ten sposób czas, ponieważ takiego mleka nie musimy już gotować. Wystarczy po prostu zmiksować je z wódką.)




Składniki:

  • 2 puszki słodzonego mleka skondensowanego (musi być słodzone!)
  • 500 ml. wódki
Puszki z mlekiem skondensowanym przełożyć do dużego garnka. Następnie, gotować na wolnym ogniu przez ok. 2-3 godziny. Ostudzić. Gotową masę przełożyć do dużej miski. Dolać wódkę i dokładnie wymieszać mikserem. Gotowy likier przelać do wysokiej butelki.

czwartek, 9 października 2014

Degustacja cydrów Cider Inn

Muszę przyznać, że moja przygoda z cydrami nie zaczęła się zbyt dobrze. Moim "pierwszym" był "Lubelski", który - niestety - nie przypadł mi zbytnio do gustu. Moje pierwsze skojarzenia: w smaku stanowczo za słodki i o zbyt intensywnym (choć powiedziałabym nawet agresywnym) sztucznym aromacie. Uznałam jednak, że nie powinnam zrażać się tym pierwszym, niezbyt pozytywnym, doświadczeniem. Tym bardziej, że miałam okazję przeczytać wiele pochlebnych recenzji na temat cydrów pochodzących od innych (w większości mniejszych, niekomercyjnych) producentów.
O tym, że pierwsze wrażenie bardzo często bywa mylne przekonałam się w czasie wrześniowego "Święta Jabłka i Festiwalu Cydru". Okazało się, że cydry potrafią zaskakiwać i smakują wyjątkowo dobrze.

Tym bardziej interesującym wyzwaniem wydało mi się nawiązanie współpracy z jednym z najbardziej rozpoznawalnych producentem cydrów na polskim rynku - firmą Cider Inn.  Do oceny otrzymałam 3 różne wersje cydrów jabłkowych (w ich portfolio niedługo, pojawi się również cydr gruszkowy oraz śliwkowy). Miałam zatem okazję spróbować:



  • Cider Inn Głębszy Smak
Z zieloną etykietą. Jest półwytrawny, a zawartość alkoholu wynosi w nim 4,5%. Bardzo lekki i orzeźwiający. W smaku niezbyt cierpki, nie wyczuwa się w nim zbyt dużej goryczy. Klasyka gatunku. 

  • Cider Inn 2 x Głębszy Smak 
Pod charakterystyczną czerwoną etykietą skrywa się półsłodki cydr o zawartości alkoholu 7%. I ta "moc" pochodząca z alkoholu jest tu wyraźniej wyczuwalna. W tym wypadku słodycz zupełnie nie przeszkadza. Świeży i owocowy w smaku. Aż chce się wziąć kolejny łyk. Idealny na upalne dni. 

  • Cider Inn Wytrawny
Jest to wytrawny cydr o zawartości alkoholu 4,4%. Mój zdecydowany fawory! Wytrawny smak, który nie jest jednak zdominowany przez agresywną gorycz (a miałam już okazję pić takie cydry). Długi finisz. Klasa sama w sobie. Jest to jeden z najlepszych wytrawnych cydrów, powszechne dostępnych w sklepach, który miałam okazję spróbować. Warto zatem rozglądać się za Cider Inn z niebieską etykietą na sklepowych półkach. 


Cydr - podobnie jak wino - świetnie nadaje się na grzaniec. Jakiś czas temu miałam okazję próbować grzańca przygotowanego z półsłodkiego cydru, który podgrzany został z niewielka ilością goździków, kardamonu i szałwii. Coś wspaniałego! Idealnie rozgrzewa w chłodniejsze dni.
Kiedy natomiast sięgam po schłodzony cydr? Najczęściej w czasie niezobowiązujących spotkań ze znajomymi kiedy mam ochotę na lekki napój alkoholowy.

wtorek, 30 września 2014

I edycja Święta Jabłka i Festiwal Cydru w Warszawie


W ostatnią sobotę (tj. 27 września) lokal przy ul. Mysiej 3 w Warszawie zdominowany został przez cydry pochodzące z różnych stron Polski. Muszę przyznać, że zdobywają one coraz większą popularność wśród polskich konsumentów. Wystarczy tylko przyjrzeć się uginającym półkom sklepowy, na których w równych rzędach ustawione są wypełnione nimi buteleczki. Mówi się oraz pisze na ich temat coraz więcej w naszych rodzimych mediach. Cydry stają się powoli ulubionym aperitifem wśród Polaków, zacierając nieprzyjemne wspomnienia związane z popularnymi w PRL-u niskiej klasy winami jabłkowym. 
 Wracając jednak do samego wydarzenia. W czasie zorganizowanej tam "I edycji Święta Jabłka i Festiwalu Cydru" można było zapoznać się nie tylko z różnymi wariantami smakowymi polskich cydrów, ale także spróbować jabłek z naszych rodzimych sadów.

Wśród wystawców znaleźli się m.in. Green Mill Cider, Cider Inn, Cydr Ignaców, Cydr Chyliczki, Jabłecznik Trzebnicki, Kwaśne Jabłko, Koziarnia, Cydr z Psiej Budy, Soki z domu Rembowskich oraz Meli Melum.




Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, iż na tak niewielkiej przestrzeni zmieści się tak duża liczba wystawców i zwiedzających. Dużym zaskoczeniem okazało się stoisko "Green Mill Cider", gdzie zostałam poczęstowana doskonałym grzanym cydrem klasycznym oraz grzanym cydrem z dodatkiem szałwii. 
Pozytywne wrażenie zrobił na mnie też "Jabłecznik Trzebnicki", który w swojej ofercie szczyci się "cydrem lodowym". Zawartość alkoholu  w tym produkcie wynosi aż 8,5%. Zachwyciła mnie również wyprodukowane przez nich musztarda jabłkowa oraz masło jabłkowe. Nigdy nie miałam okazji próbować tego typu wyrobów. Musze przyznać, że udało im się stworzyć bardzo przyjemne produkty. 
Nie mogłam przejść obojętnie również obok stoiska "Samo Jabłko". W ich portfolio, prócz 100% soku jabłkowego, znaleźć można soki w następujących wariantach smakowych: jabłko-aronia, jabłko-malina, jabłko-mięta, jabłko-czerwona porzeczka, jabłko-cynamon, jabłko-burak, jabłko-marchew, jabłko-pietruszka oraz jabłko-dynia. Moim kubkom smakowym do gustu najbardziej przypadło gęste jabłko z cynamonem i z dynią. Jabłko z burakiem zostało natomiast za bardzo zdominowane przez smak samego buraka. 

Udział w "I edycji Święta Jabłka i Festiwalu Cydru" był doskonałym sposobem na lepsze poznanie tych produktów oraz ich wariantów smakowych. Bo...cydr cydrowi nierówny! Ich smak czy zawartość alkoholu mogą znacznie różnic się od siebie. Miałam okazję spróbować zarówno tych bardzo słodkich, jak i bardzo wytrawnych (i te ostatnie polecam). Uważam, że warto sięgnąć szczególnie po te mniej znane, które nie są produkowane na masową skalę. 

środa, 24 września 2014

Degustacja francuskiej oferty Lidla.


 
Muszę przyznać, że podejście przedstawicieli polskiego Lidla do blogerów winiarskich odznacza się dużym profesjonalizmem. Za każdym razem, gdy do ich oferty trafiają nowe etykiety powiązane z "kulinarną ofertą tematyczną" otrzymuję zaproszenie na degustację win, które dopiero co będą mają pojawić się na sklepowych półkach. 




Tak było i tym razem, kiedy to zostałam poproszona o udział w degustacji win, które w ofercie znajdą się wraz ze wprowadzeniem tygodnia francuskiego (czyli od 29 września br.). W degustacji jak zwykle uczestniczył sommelier Michał Jancik oraz przedstawiciele firmy Lidl. 

Nasze spotkanie odbyło się we wnętrzach popularnej warszawskiej restauracji L’Arc Varsowie przy ulicy Puławskiej 16. Tym razem zaprezentowano nam 43 różne etykiety (w tym 22 stanowiły wina czerwone). Po krótkim powitaniu, zostaliśmy zapytani garścią informacji na temat prezentowanej oferty oraz najnowszych badań dotyczących upodobań Polaków. Okazuje się, iż - niezmiennie - najczęściej sięgamy po wina pochodzące znad Loary oraz z półwyspu Iberyjskiego. Następnie, wyposażeni w kieliszki udaliśmy się do odpowiednich stanowisk.  


Z win białych najlepiej oceniam:
  1. Chéreau-Carré Muscadet Sèvre-et-Maine Sur Lie Réserve Numérotée 2013. (19.99 zł) Delikatny nos, w ustach wyczuwalne są owocowe nuty. Odrobinę kwaskowate. Idealne do picia solo jak i do podania w towarzystwie owoców morza. 
  2. La Cave des Vignerons de Pfaffenheim Alsace Muscat Réserve 2013. (24,99 zł) Półwytrawny Muscat, który w ustach  zyskuje lekki słodkawy i owocowy posmak. W nosie wyczuwalne są kwiatowe nuty. Bardzo przyzwoity Muscat za całkiem niezłą cenę.

Z oferty win słodkich warto zwrócić uwagę na:
  1. Cave des Muscats de Frontignan Château de Rimbault (29,99 zł) Nie jestem wielbicielką win słodkich, jednak muszę przyznać, że to mi posmakowało. Lekkie, owocowe, soczyste. Na pierwszy plan wysuwają się szczególnie gruszki.
Z win czerwonych polecić mogę:  
  1. Château Fonréaud Haut-Médoc La Légende de Fonréaud 2010 (59,99 zł) Wino idealne dla osób, które preferują te o cięższe o wyczuwalnym alkoholu. Na pierwszy plan wysuwają się w nim owocowe nuty (porzeczka, wiśnia). Zgodnie z radą sommeliera dobrze byłoby poddać je dekantacji przed podaniem
  2.  Raymond VFI Bordeaux Terres Nouvelles 2012 (17,99 zł)  Bardzo dobre wino, za które nie zapłacimy zbyt wiele. Doskonały stosunek jakości do ceny. Co do jego walorów należy zwrócić uwagę na bardzo dobrą równowagę smaku. Nos niezbyt intensywny, w ustach wyczuwalne są czerwone owoce (śliwki, czereśnie). 
  3. Les Caves du Pré Côtes du Rhône Puy Saint-Roc 2012 (14,99 zł) Na pierwszy plan wysuwa się nos. Przeważają przyjemne intensywne  owocowe aromaty. W ustach dość delikatne, odrobinę słodkawe. Długi finisz. Wino idealne na niezobowiązujące spotkanie.
  4. Château La Couspaude Saint-Émilion Grand Cru Classé 2011 (149 zł) Najdroższe wino z oferty, jednakże za ceną ewidentnie idzie jego jakość i doskonały smak. Wyczuwalne nuty beczkowe, podrasowane aromatami wanilii i czekolady. Dużo garbników, długi finisz. Ideał
     
Co warto zauważyć? Z oferty na ofertę etykiety ze średniej półki cenowej są coraz lepsze. Przy okazji najbliższego tygodnia francuskiego można zaopatrzyć się w całkiem przyzwoite wina w cenie 17-35 zł. Warto zatem wybrać się tam na zakupy i zaopatrzyć swoje piwniczki z winem ;)

wtorek, 23 września 2014

Degustacja win gruzińskich w Le Salon.



Nigdy nie należałam do wielkich miłośniczek win gruzińskich. Cenię je za wielowiekową tradycję oraz długą historię produkcji, jednak jeśli mam możliwość wyboru to sięgam po szczepy międzynarodowe. Jednakże tym, co skusiło mnie do udziału w "Degustacji win gruzińskich", która odbyła się w zeszłą środę (17 września)  we wnętrzach Le Salon było to, że degustacji miały zostać poddane wina, które produkowane są w gruzińską metodą tradycyjną w qvevri (czyli glinianych naczyniach [kadziach]). Nie często mam okazję poznawać walory smakowe win wytwarzanych w ten sposób, dlatego też bez dłuższego zastanowienia przyjęłam zaproszenie. 



Spotkanie zostało poprowadzone przez właściciela "Krako Slow Wines" - pana Pawła Woźniaka. Zdecydował się on na przeprowadzenie komentowanej degustacji win. Na poznanie 4 etykiet mieliśmy ponad 3 godziny. W tym czasie zostaliśmy zapoznani z historią winiarstwa na terenie Gruzji.  Mieliśmy również okazję usłyszeć opowieści o jego wrażeniach z podróży w tamte rejony. Obejrzeliśmy m.in film na którym widać było jak właściciel winnicy, którą odwiedził P. Woźniak nabiera wina z amfory umieszczonej w ziemi za pomocą kieliszka. Jest to niezwykłe doświadczenie - szczególnie jeśli miało się okazję zwiedzać winnice położone w Europie Zachodniej.



Jak jednak opisać mogę degustowane przeze nas wina? Cóż...  mam z nimi pewien dylemat. Nie były to złe wina, jednakże nie mogę określić ich jako takich do których chciałabym szybko powrócić. Są specyficzne, ale z pewnością przypadną do gustu niektórym koneserom. Degustację win gruzińskich oceniam jednak jako nowe, ciekawe doświadczenie. Trzeba przyznać, że wina pochodzące z tego kraju różnią się diametralnie  od tych, które produkuje się w innych częściach świata.



  • Kvaliti 2012 - Białe wino, które nazywane bywa również pomarańczowym.  Produkowane jest ono tradycyjną metodą w qvevri. Nie było złe, ale nie zapisało się jakoś szczególnie w mojej pamięci. Jeśli chodzi o wina białe to preferuję  bardziej te mineralne i orzeźwiające.
  • Koncho&Co. Saperavi - Czerwone, wytrawne wino. Wytwarzane z odmiany winogron Saperavi uprawianych w regionie Kakheti. Poprawne, o dość długim finiszu. Lekko owocowe.
  • Khashmi Saperavi 2011 - czerwone wino odznaczające się dużą kwasowością. Chyba najlepsze z zaprezentowanej oferty. W ustach lekko wyczuwalne były wiśnie i czereśnie. Bez wątpienia etykieta warta uwagi
  • Nika Saperavi 2011 - kolejne czerwone wino produkowane metodą tradycyjną. Według mnie powinno nie jest jeszcze dojrzałe, powinno jeszcze poleżakować w beczce. 


Za udział w degustacji dziękuję zespołowi "Poznajsmakgruzji.pl"

wtorek, 2 września 2014

BlogAir piknik

W ostatnią sobotę z okazji Międzynarodowego Święta Blogera oraz 10-lecia platformy Blox.pl miałam okazję uczestniczyć w bardzo ciekawym wydarzeniu - pikniku integracyjnym. Został on zorganizowany w interesującej przestrzeni Miasto i Ogrów na warszawskiej Woli. Pogoda sprzyjała imprezom plenerowym. Nie zastanawiałam się więc długo i ruszyłam w kierunku dawnej fabryki Norblina.

Przyjechałam trochę za wcześnie więc przy okazji odwiedziłam znajdujący się tam BioBazar. Ilość ekologicznych produktów, które można tam znaleźć robi wrażenie. Na pewno wrócę tam w następną sobotę by zaopatrzyć się w niektóre produkty....

Zatem po dokonaniu ogólnych oględzin BioBazaru udałam się do miejsca, gdzie odbywała się rejestracja uczestników pikniku. Już na samym początku spotkała mnie bardzo niespodzianka. Wszyscy bloggerzy otrzymywali niewielki upominek od Tesco. Po dokonaniu rejestracji udałam się do miejsca gdzie odbywał się sam piknik.

I jak było? Cóż...była to okazja do świetnej zabawy i lepszego zapoznania środowiska bloggerów (i to nie tylko kulinarnych i winiarskich!).


Organizatorzy spisali się na medal. Na wygłodniałych uczestników czekały nie tylko typowe potrawy z grilla, ale też dania i desery typowe kuchni indyjskiej (w przygotowaniu których udział mogli wziąć wszyscy chętni). Nie zabrakło też czegoś do picia - modne ostatnio Cydry (jedz Jabłka!:)) reprezentowała marka Cider Inn, zaś powrót do lat dziecięcych zagwarantowała nam firma Bobofrut, których sokami raczyłam się w młodości (a i w sobotę z miłą chęcią do nich wróciłam). Ciekawym doświadczeniem smakowym okazało się również kosztowanie nieznanego mi wcześniej Ballentines Brasil, stanowiącego unikatowe połączenie whisky i limonki.

Nie zabrakło atrakcji dla ducha. Joga śmiechu oraz konkurs z nagrodami okazały się strzałem w dziesiątkę. Tym bardziej, że byłam uczestniczką wygranej drużyny (pozdrowienia dla Was!)

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Pieczona dynia

Pieczona dynia. To ostatnimi czasy hit mojej kuchni. Za co ją lubię? Jest wszechstronna. 
Z pieczonej dyni przygotować można doskonałą zarówno pastę kanapkową, jak i mus czy pożywną zupę. Sprawdzi się również jako farsz do pierogów czy naleśników. Natomiast, jeśli w trakcie pieczenia dodamy do niej odrobinę miodu i cynamonu otrzymamy ciekawy gorący deser - idealny na jesienne wieczory.
 

PIECZONA DYNIA
Składniki:
-dynia (najlepiej hokkaido)


Z umytej dyni usuwamy pestki z gąbczastą częścią. Skórkę zostawiamy. Dynię kroimy na kawałki (jeśli jest niewielkich rozmiarów możemy, po przekrojeniu na pół, upiec ją w całości) i układamy, skórką do dołu, na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 przez ok. 45 min. Upieczona dynia powinna być miękka i kremowa.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Aperol

Uwielbiam Aperol. Nie jest niestety popularny w naszym kraju - szerzej znany jest szczególnie wśród osób, które miały okazję spędzać wakacje lub mieszkać we Włoszech. W Polsce Aperol  odszukać możemy na półkach niektórych dobrze zaopatrzonych sklepów z alkoholem lub w sklepach z włoskimi produktami. Niestety, jego cena jest zazwyczaj znacznie wyższa niż w kraju jego pochodzenia... 

Aperol charakteryzuje się słodko-gorzkim smakiem i intensywnym pomarańczowym zabarwieniem. Stanowi bazę dla jednego z popularniejszych włoskich drinków czyli "aperol spritz" (o którym pisałam już w zeszłym roku).

Aperol odznacza się niską zawartość alkoholu tj. 11%. Jego dokładny skład nie jest jednak znany. Wiadomo jednak, że jest on połączeniem kilku różnych ziół i korzeni, które nadają mu interesujący posmak pomarańczy i rabarbaru. 

Aperol można pić solo, jednak najlepiej sprawdzi się jako składnik drinków. Poniżej przedstawiam moje ulubione koktajle alkoholowe z jego udziałem:

  • APEROL ORANGE:
aperol 40ml, sok pomarańczowy, kostki lodu

Szklankę wypełniamy kostkami lodu, wlewamy aperol i dopełniamy sokiem pomarańczowym, delikatnie mieszamy. Podajemy od razu.

  • APEROL CRANBERRY:
aperol 40ml, sok żurawinowy, kostki lodu

Szklankę wypełniamy kostkami lodu, wlewamy aperol i dopełniamy sokiem żurawinowym, delikatnie mieszamy. Podajemy od razu.

  • APEROL SODA
aperol 40ml, woda sodowa, kostki lodu

Szklankę wypełniamy kostkami lodu, wlewamy aperol i odrobinę wody sodowej, delikatnie mieszamy. Podajemy od razu.

  • APEROL ITALIAN SLING
aperol 40ml, gin 30ml, sok pomarańczowy, woda sodowa

Szklankę wypełniamy kostkami lodu, wlewamy aperol, gin, wodę sodową oraz sok pomarańczowym do smaku, delikatnie mieszamy. Podajemy od razu.





 


środa, 13 sierpnia 2014

Degustacja win rumuńskich.

Po krótkiej przerwie zapraszam na kolejną relację ze spotkania z winem. Tym razem zostałam zaproszona (przez rodowitego Włocha) na poznanie win pochodzących z Rumuni. Degustacja odbyła się w dość kameralnym gronie - w niewielkim sklepie Wino i Kawa u Gianfranco, który mieści się przy al. Jana Pawła II 45a. Jest to doskonałe miejsce dla miłośników włoskich smaków - można zaopatrzyć się tu w typowe produkty pochodzące z Półwyspu Apenińskiego m.in. oliwy, dżemy, makarony, wina, sosy itd.

Muszę przyznać, że lubię kameralne degustacje. Dają one możliwość na nieograniczone rozmowy z producentem/importerem oraz dogłębne poznanie degustowanych win i regionów w których są one produkowane. 

Wielkie podziękowania należą się zarówno importerowi (Marius Navodaru), jaki i właścicielowi sklepu. Jako typowi włosi zapewnili nam niezapomnianą atmosferę, wspaniałe opowieści, doskonałe jedzenie i oczywiście bardzo dobre wina. 



W czasie degustacji mieliśmy okazję spróbować 5 etykiet, które znajdują się obecnie w ofercie importera VINARTE.

1. Castel Starmina - Riesling 2013, dry

Wino to określiłabym jako stosunkowo proste, nieskomplikowane. Nos przyjemny, w ustach odrobinę kwaskowate. Wyczuwalne są nuty owoców cytrusowych. Dość długi finisz. Nie podałabym go solo, natomiast z pewnością doskonale komponowałoby się z owocami morza, rybami.

2. Cuvee D'Excellence - Riesling 2012, dry

Ten Riesling bardziej zapadł mi w pamięć niż poprzednik. W nosie wyczuwalne są delikatne nuty owoców cytrusowych. W ustach mniej kwaskowate niż poprzednik. Jest tutaj zarówno elegancja, jak i równowaga, dobra struktura i subtelność.

3. Cuvee D'Excellence - Sauvignon Blanc, 2012, dry

Mój faworyt wśród win białych. W zapachu lekko kwaskowate, w ustach już bardziej mineralne - odrobinę słodkawe. Wyczuwalne są lekkie nuty jabłek i gruszek. Długi finisz i dobra struktura. Chętnie sięgnę po nie raz jeszcze. Dobre zarówno solo jak i w towarzystwie serów czy owoców morza.  




4. Castel Bolovanu- Cabernet Sauvignon, 2011, dry

Całkiem dobry reprezentant Caberntet Sauvignion. Jego ciemno-rubinowa barwa dobrze prezentuje się w kieliszku. W nosie wyczuwalne są aromaty czerwonych owoców. W ustach nieco cierpkie. Dobra struktura.
Nie podałabym go jednak solo. Uważam, że doskonale wzbogaci smak serwowanych do niego dań.
 
5. Price Matei - merlot 2009, dry   

Ostatnie wino jakiego mieliśmy okazję próbować. Dobrze jest poddać je uprzednio dekantacji. Uwolni wtedy wszystkie swoje walory smakowe. W nosie nuty wanilii przeplatają się z aromatami czekolady. W ustach odrobinę bardziej słodkie niż poprzednik. Dobra struktura, budowa i balans. 


niedziela, 1 czerwca 2014

Kuchnia włoska z makaronami Malma - warsztaty



Makarony królują we włoskiej kuchni. Nie ma co do tego wątpliwości. Jest to typowe "primo piatto" (wł. pierwsze danie), które mieszkańcom Italii, zastępuje zazwyczaj wiodącą  u nas prym zupę. Dania z wykorzystaniem makaronów nie wymagają zazwyczaj dużej znajomości sztuki kulinarnej. Ponadto przygotowuje się je stosunkowo szybko - najwięcej czasu zajmuje ugotowanie samego makaronu. Jednakże co najważniejsze - niemal zawsze smakują doskonale :)
Dania makaronowe zaczynają pojawiać się coraz częściej na polskich stołach. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ dania na bazie (z dodatkiem) tego produktu lubię bardzo. Osoby, które chciałyby dowiedzieć się czegoś więcej na temat jakie makarony pasują do jakich sosów (wiedza, którą zdobyłam mieszkając w Italii) odsyłam do jednego ze wcześniejszych wpisów klik. 




Wracając jednak do sedna sprawy - w ostatnią sobotę (24 maja b.r.) miałam okazję uczestniczyć w interesujących warsztatach kulinarnych zorganizowanych przez markę "Malma" - "Kuchnia makaronowa we włoskim stylu". Odbyły się one w kulinarnym studio marki "Kenwood" przy ul. Puławskiej w Warszawie. Bardzo się ucieszyłam kiedy usłyszałam, że warsztaty poprowadzi rodowity Włoch (Sycylijczyk z prowincji Siracusa) - Andrea Scarantino.Mieszkańcom Warszawy jest znany przede wszystkim jako szef kuchni z restauracji Mamma Marietta. 




Na samym początku zostaliśmy powitani przez przedstawicieli firmy Malma oraz Synertime. Przy kieliszku białego wina (idealne na upał!) dowiedzieliśmy się kilku ciekawostek na temat marki oraz istoty zdrowego żywienia. Następnie, udaliśmy się do kuchni, gdzie zostaliśmy podzieleni na trzyosobowe grupy. Moimi współtowarzyszkami zmagań kulinarnych tego dnia była Kasia z Królestwa Garów oraz Eliza z Kuchennego Bałaganu. Każdy z nas miał za zadanie przygotować potrawę, którą wcześniej - na naszych oczach - przygotowywał A. Scarantino. Później, przy swoich stanowiskach staraliśmy się odtworzyć poznane przez nas smaki. Atmosfera w czasie przygotowywania potraw była niemalże rodzinna. Czułam się niczym w kuchni włoskiej mamy. W czasie gotowania mogliśmy, w każdej chwili, skorzystać z pomocy naszego włoskiego szefa kuchni lub innych uczestników warsztatów. Podczas naszych kulinarnych zmagań przygotowaliśmy trzy potrawy: spaghetti z sosem na bazie trzech różnych pomidorów z dodatkiem jagnięciny i świeżej bazylii, penne ze szparagami, serem mascarpone i parmezanem (moim zdaniem najlepsza potrawa tych warsztatów) oraz "lekki jak piórko" deser owocowy (truskawki, borówki, maliny) zwieńczony kremem na bazie śmietany i serka mascarpone. 

Prawdziwe delicje! :)

Warsztaty z Malmą na pewno na długo pozostaną w mojej pamięci. Dzięki organizatorom będę miała okazję wykorzystać zdobytą wiedzę w przyszłości, tworząc własne wariacje smaków. 
Bo taka właśnie jest kuchnia włoska, Prosta, szybka i dość często spontaniczna.




środa, 28 maja 2014

Placki z boczniakami (boczniaki w cieśnie naleśnikowym)


Placki z boczniakami. Danie proste, smaczne i szybkie w przygotowaniu. 
Dlaczego warto wprowadzić boczniaki do naszej codziennej diety? Grzyby te zawierają łatwo przyswajalne białko. W porównaniu z innymi grzybami posiadają dużo składników mineralnych, m.in. potas, magnez, wapń, selen, żelazo, fosfor czy cynk. Są bogate w witaminy z grupy B. Regularne jedzenie boczniaków obniża poziom złego cholesterolu. Jednakże, przede wszystkim są bardzo smaczne.




PLACKI Z BOCZNIAKAMI

awierają bardzo dużą ilość dość dobrze przyswajalnego białka, za to bardzo mało kalorycznych cukrów. Boczniaki nie są tu wyjątkiem. Ponadto znajdziemy w nich mnóstwo składników mineralnych, bardzo potrzebnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu: wapń, magnez, fosfor, żelazo, potas, cynk, selen. W boczniakach stwierdzono również substancje chroniące przed niektórymi nowotworami. Regularne jedzenie tych grzybów obniża poziom cholesterolu we krwi.
Boczniaki zawierają sporo witamin z grupy B, w tym kwas foliowy. Pomaga on na dolegliwości z układem krążenia oraz jest niezbędny kobietom w ciąży.Dla
awierają bardzo dużą ilość dość dobrze przyswajalnego białka, za to bardzo mało kalorycznych cukrów. Boczniaki nie są tu wyjątkiem. Ponadto znajdziemy w nich mnóstwo składników mineralnych, bardzo potrzebnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu: wapń, magnez, fosfor, żelazo, potas, cynk, selen. W boczniakach stwierdzono również substancje chroniące przed niektórymi nowotworami. Regularne jedzenie tych grzybów obniża poziom cholesterolu we krwi.
Boczniaki zawierają sporo witamin z grupy B, w tym kwas foliowy. Pomaga on na dolegliwości z układem krążenia oraz jest niezbędny kobietom w ciąży.
Grzyby zawierają bardzo dużą ilość dość dobrze przyswajalnego białka, za to bardzo mało kalorycznych cukrów. Boczniaki nie są tu wyjątkiem. Ponadto znajdziemy w nich mnóstwo składników mineralnych, bardzo potrzebnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu: wapń, magnez, fosfor, żelazo, potas, cynk, selen. W boczniakach stwierdzono również substancje chroniące przed niektórymi nowotworami. Regularne jedzenie tych grzybów obniża poziom cholesterolu we krwi.
Boczniaki zawierają sporo witamin z grupy B, w tym kwas foliowy. Pomaga on na dolegliwości z układem krążenia oraz jest niezbędny kobietom w ciąży.
Grzyby zawierają bardzo dużą ilość dość dobrze przyswajalnego białka, za to bardzo mało kalorycznych cukrów. Boczniaki nie są tu wyjątkiem. Ponadto znajdziemy w nich mnóstwo składników mineralnych, bardzo potrzebnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu: wapń, magnez, fosfor, żelazo, potas, cynk, selen. W boczniakach stwierdzono również substancje chroniące przed niektórymi nowotworami. Regularne jedzenie tych grzybów obniża poziom cholesterolu we krwi.
Boczniaki zawierają sporo witamin z grupy B, w tym kwas foliowy. Pomaga on na dolegliwości z układem krążenia oraz jest niezbędny kobietom w ciąży.
Grzyby zawierają bardzo dużą ilość dość dobrze przyswajalnego białka, za to bardzo mało kalorycznych cukrów. Boczniaki nie są tu wyjątkiem. Ponadto znajdziemy w nich mnóstwo składników mineralnych, bardzo potrzebnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu: wapń, magnez, fosfor, żelazo, potas, cynk, selen. W boczniakach stwierdzono również substancje chroniące przed niektórymi nowotworami. Regularne jedzenie tych grzybów obniża poziom cholesterolu we krwi.
Boczniaki zawierają sporo witamin z grupy B, w tym kwas foliowy. Pomaga on na dolegliwości z układem krążenia oraz jest niezbędny kobietom w ciąży.
Grzyby zawierają bardzo dużą ilość dość dobrze przyswajalnego białka, za to bardzo mało kalorycznych cukrów. Boczniaki nie są tu wyjątkiem. Ponadto znajdziemy w nich mnóstwo składników mineralnych, bardzo potrzebnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu: wapń, magnez, fosfor, żelazo, potas, cynk, selen. W boczniakach stwierdzono również substancje chroniące przed niektórymi nowotworami. Regularne jedzenie tych grzybów obniża poziom cholesterolu we krwi.
Boczniaki zawierają sporo witamin z grupy B, w tym kwas foliowy. Pomaga on na dolegliwości z układem krążenia oraz jest niezbędny kobietom w ciąży.
Grzyby zawierają bardzo dużą ilość dość dobrze przyswajalnego białka, za to bardzo mało kalorycznych cukrów. Boczniaki nie są tu wyjątkiem. Ponadto znajdziemy w nich mnóstwo składników mineralnych, bardzo potrzebnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu: wapń, magnez, fosfor, żelazo, potas, cynk, selen. W boczniakach stwierdzono również substancje chroniące przed niektórymi nowotworami. Regularne jedzenie tych grzybów obniża poziom cholesterolu we krwi.
Boczniaki zawierają sporo witamin z grupy B, w tym kwas foliowy. Pomaga on na dolegliwości z układem krążenia oraz jest niezbędny kobietom w ciąży.

Składniki:

  • 1 opakowanie boczniaków (ok. 400 g)
  • 1 szklanka mąki (użyłam kukurydzianej)
  • 1 jajko
  • ok. szklanki mleka
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżki świeżej bazylii
  • 1/2 łyżki świeżego lubczyku
  • pieprz do smaku
Z podanych składników przygotować ciasto naleśnikowe. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany. Do ciasto dodać przyprawy i boczniaki, pokrojone uprzednio w kostkę.
Smażyć na rozgrzanym oleju, do uzyskania złocistego koloru.

poniedziałek, 12 maja 2014

Barbera d'Alba Superiore DOC, G. D. Vajra

Nazwa: G. D. Vajra
Szczep/rodzaj: Barbera d'Alba Superiore DOC
Miejsce pochodzenia: Piemont, Włochy
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Zawartość alkoholu: 14%
Rocznik: 2010
Miejsce zakupu: otrzymane od importera (Salute)
Cena: 131 zł
Ocena końcowa: 5,5/6




Ostatnie wino, które przyszło mi degustować w ramach mojej współpracy z Salute. Można powiedzieć, że zostawiłam je sobie na deser, choć nie jest to wcale wino deserowe :)

Wszyscy znawcy win wiedzą jednak, że Barbera d'Alba jest zaliczana do najbardziej prestiżowych win włoskich. Zdobyła międzynarodowe uznanie, dzięki swym żywym kolorom oraz doskonałemu smakowi. Mówi się, że Barbera daje wina podobne to tych wytwarzanych ze szczepu Nebbiolo. Otrzymujemy jednak wina łatwiejsze do picia oraz bardziej owocowe. Słyszałam opinie, że Barbera przybiera charakter ludzi, którzy ją uprawiają. Jest  skromna, ale jednocześnie silna i krzepka. Przez wiele lat na bazie tego szczepu produkowano głównie tanie włoskie wina stołowe. Dziś zalicza się ją do najbardziej smacznych odmian włoskich win.

Winnica G. D. Vajra w swym portfolio posiada czołowe szczepy północnych Włoch. Znaleźć tu można zarówno osławione Barolo, jak i lubiane Dolcetto, Nebbiolo, czy Barberę właśnie. Szczycą się "przemyślanym podejściem do wina" oraz kultywowaniem tradycji opartej na "symbiozie człowieka z naturą". Postanowiłam zatem sprawdzić, czy są to tylko puste slogany, czy rzeczywiście można odnaleźć te walory w ich produktach.

Barbera d'Alba Superiore DOC, którą miałam okazję degustować jest niezaprzeczalnie bardzo dobra. To czerwone wino w kieliszku prezentuje się bez zastrzeżeń - brunatna czerwień wpadająca we fioletowe refleksy po prostu cieszy oko. W nosie wyczuwalne są aromaty czerwonych owoców, w szczególności wiśni i malin. W późniejszym kontakcie wyczuwa się również elegancką nutę przypraw korzennych i owocowego koncentratu, niczym w powidłach śliwkowych. Podobne prezentują się doznania smakowe, w których również nie brakuje soczystej owocowości. Wino to jest dobrze zbudowane, ma długi i przyjemny finisz. Będzie doskonale komponować się z daniami opartymi na czerwonym mięsie czy cielęcinie. Ja podałam je do gulaszu z dzika (przepis), ale uważam, że pasowałyby do niego również typowe włoskie antipasti.

Barbera d'Alba Superiore DOC to bezapelacyjnie bardzo dobre wino. Jak nic kupować i pić! ;)

sobota, 10 maja 2014

Gulasz z dzika z czerwonym winem

Jakiś czas temu udało mi się namierzyć w Warszawie sklep w asortymencie którego, znaleźć można zarówno świeżą, jak i mrożoną dziczyznę. Nie trzeba mnie było dłużej przekonywać do jej zakupu. Tym bardziej, że o jej walorach zdrowotnych i smakowych wiem już od dawna. Poza tym, perspektywa przygotowania na obiad mięsa z dzika, jelenia, sarny bądź królika jawiła mi się jako ciekawe wyzwanie kulinarne.
 Jak pomyślałam, tak też zrobiłam. W piątek po pracy zakupiłam świeże mięso z dzika, by w weekend móc uraczyć domowników aromatycznym gulaszem. W jego składzie nie mogło zabrakąć oczywiście wytrawnego, czerwonego wina.
 Tak przygotowane mięso jest soczyste i delikatne zarazem. Idealnie komponuje się z kaszą perłową i kiszoną kapustą.





GULASZ Z DZIKA DUSZONY Z CZERWONYM WINEM


Składniki:
  • 0,5 kg mięsa z dzika na gulasz
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 cebule posiekane
  • 1/2 czerwonej papryki pokrojonej w paski
  • 1 puszka krojonych pomidorów bez skóry
  • 100 ml czerwonego wytrawnego wina
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
  • 2 łyżki nasion kminku
  • 1 łyżeczka nasion jałowca
  • 1 łyżeczka ostrej papryki
  • sól

W garnku rozgrzać oliwę. Następnie, dodać do niej słodką paprykę w proszku i wymieszać. Na dnie garnka rozłożyć część mięsa oraz część drobno posiekanej cebuli. Ułożyć na nich paski cienko pokrojonej papryki, część pomidorów, trochę czosnku, szczyptę kminku, szczyptę soli i 1/2 łyżeczki nasion jałowca. Całość ponownie, lekko skropić tłuszczem i powtarzać układnie warstw, aż do wyczerpania składników.
Przykryć garnek. Całość, dusić do miękkości mięsa przez co najmniej 1,5 - 2 godz. na najmniejszym płomieniu (grzaniu). Potrawy nie mieszać, warto jednakże od czasu do czasu poruszać lekko garnkiem.
Pod koniec gotowania wlać wino i dusić przez kolejne 20-30 minut.

Podawać na stół, uprzednio posypując powierzchnię gulaszu posiekaną pietruszką lub lubczykiem.

Do gulaszu z dzika świetnie pasowałaby włoska Barbera d'Alba lub francuskie Château.

poniedziałek, 5 maja 2014

Nerobaronj Nero d'Avola, Gulfi

Nazwa: Nerobaronj
Szczep/rodzaj: Nero d'Avola
Miejsce pochodzenia: Sycylia, Włochy
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Zawartość alkoholu: 14,5 %
Rocznik: 2004
Miejsce zakupu: otrzymane od importera (Salute)
Cena: 139 zł
Ocena końcowa: 6/6



Decydując się na współpracę z firmą Salute, od razu wiedziałam, że wśród win, które wybiorę do degustacji nie będzie mogło zabraknąć mojego ulubionego sycylijskiego szczepu, czyli Nero d'Avola. Na tym blogu już wielokrotnie pojawiały się wpisy dotyczące samego szczepu, jak i konkretnych etykiet, które miałam okazje próbować. Nie chcąc się powtarzać, zainteresowanych, odsyłam do tych wpisów.


Na samym początku wyjaśnię dlaczego zdecydowałam się na Nero d'Avola z winiarni Gulfi? Mój wybór był podyktowany tym, że Nero d'Avola wiedzie tam prawdziwy prym i traktuje się je z należytym szacunkiem. "Nero" jest bowiem flagowym szczepem sycylijskim, który dopiero od kilku lat zaczyna być postrzegany jako doskonały produkt sam w sobie, a nie, jak to miało miejsce w przeszłości, dodatek do wina wieloszczepowego.
Wracając do kantyny Gulfi. Obecnie, produkuje się tam 6 różnych etykiet 100% "nero", z których 4 zostały nagrodzone Cru winnic z rejonu Pachino. Dla przypomnienia, w ramach systemu Cru wino pochodzące z różnych winnic z terenu apelacji jest poddawane degustacji przez wybranych sędziów, którzy decydują o przyznaniu (lub nie) określonego Cru danej winnicy w danym roku. Wina z winnicy Gulfi, którym przyznano tę nagrodę to: Nerobufaleffj, Neromaccarj, Nerobaronj oraz Nerosanlorè. Pozostałe dwa wina produkowane z gron Nero d'Avola to: Nerojbleo i Rossojbleo. Warto dodać, że winnica produkuje również inne etykiety, win wieloszczepowych gdzie "nero" zajmuje znaczny udział procentowy. 


Nero d'Avola jest dla mnie kwintesencją Sycylii. To czerwone wino doskonale oddaje właściwości tamtej ziemi oraz charakteru jej mieszkańców. Byłam bardzo ciekawa jak zaprezentuje się etykieta, którą otrzymałam od importera. Swoje spostrzeżenia, jak zwykle rozpoczynam od oceny koloru. W tym przypadku mamy do czynienia z rubinową czerwienią przechodzącą delikatne w granatowe refleksy. Taki właśnie powinien być kolor czerwonego wina: wyrazisty i intensywny. W nosie wyczuwalne są aromaty korzenne (imbir, pieprz), które z biegiem czasu nabierają nieco kwiatowego charakteru. Usta pełne, taniczne i eleganckie.Wyczuwalne są czerwone owoce. Jak dla mnie jedno z przyjemniejszych "nero", które miałam okazję pić w Polsce. Z pewnością warte swojej ceny. Wino to z pewnością okazać się może doskonałym pomysłem na prezent m.in. ze względu na estetyczną, utrzymaną w klasycznym stylu etykietę.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Schiopetto Mario, Pinot Grigio DOC

Nazwa: Schiopetto Mario, Pinot Grigio DOC
Szczep/rodzaj: Pinot Grigio
Miejsce pochodzenia: Friuli - Wenecja Julijska, Włochy
Rodzaj: białe, wytrawne
Zawartość alkoholu: 13,5%
Rocznik: 2010
Miejsce zakupu: otrzymane od importera (Salute)
Cena: 98 zł (w sklepie internetowym)
Ocena końcowa: 5,5/6



Zgodnie z tym co napisałam pod koniec zeszłego tygodnia, nawiązałam współpracę z importerem win włoskich - Salute. Zostałam poproszona o wybór trzech, dowolnych win, znajdujących się w ich ofercie oraz o przygotowanie ich not degustacyjnych. Na propozycję tę przystałam z entuzjazmem, tym bardziej, że pozostawiono mi wolną rękę co do doboru win mających zostać poddanych degustacji.

Pierwszym winem, które wybrałam było Pinot Grigio. Jest to jeden z moich ulubionych białych szczepów, wywodzących się z północnych Włoch. W szczegulności spopularyzowany jest on w takich regionach jak: Veneto, Friuli - Wenecja Julijska oraz Alto Adige. Jak zapewne większość osób zdaje sobie sprawę, z nazwą "pinot grigio" można spotkać się wyłącznie na terenie Italii. W innych rejonach świata winogrona te znane są pod nazwą "pinot gris". Pinot Grigio wyróżnia się nie tylko nazwą, lecz również stylem (metodą) produkcji. Co jeszcze warto odnotować? Włoskie wina wyprodukowane z tego szczepu odznaczają się jaśniejszym kolorem. Poza tym, charakteryzują się zazwyczaj wyczuwalnymi aromatami kwiatowymi oraz stosunkowo dobrą strukturą. Wszystkie te czynniki wpływają na to, że po Pinot Grigio sięgam często. 

Jak zatem, w tym przypadku, prezentuje się Schiopetto Mario, Pinot Grigio DOC? Starałam się nie czytać opisu zamieszczonego na butelce oraz na stronie importera, by jak najlepiej wyrobić sobie własne zdanie, nie poddając się żadnym sugestiom. Zajrzałam jednak na stronę producenta, by poznać historię miejsca z którego pochodzi. Wychodzę z założenia, że wino w którego historię możemy się zagłębić smakuje znacznie lepiej, niż to które podajemy bezrefleksyjnej konsumpcji. W tym wypadku, usytuowana w miejscowości Capriva del Friuli (bardzo blisko granicy ze Słowenią) winnica funkcjonuje od 1965 roku. Od samego początku należy ona do jednej rodziny, a obecnie prowadzona jest przez dzieci założyciela. Starają się oni kultywować tradycyjne metody produkcji, tworząc przy tym najlepsze, wysokojakościowe wina.
Co otrzymujemy zatem sięgając po Pinot Grigio od Schiopetto Mario? Po pierwsze wino, które bardzo dobrze prezentuje się w kieliszku. Przyjemne, ciepłe zabarwienie zachęca do konsumpcji. Nos - całkiem urokliwy i stosunkowo intensywny. Wyczuwalne są słodkie owocowe aromaty. Jednakże najważniejsze - usta. To już prawdziwa przyjemność. Schiopetto Mario, Pinot Grigio DOC, nie jest z pewnością lekkim białym winem. Ma dużo ekstraktów i mocy. Z pewnością nie nazwałabym go "winem stołowym". Skłania do refleksji. Na mniejsze i większe okazje. To, po prostu bardzo dobre białe wino, po które z chęcią sięgnęłabym jeszcze nie raz.

Wino to podałam z makaronem z owocami morza. Pasowało idealnie!

sobota, 26 kwietnia 2014

Współpraca z Salute!

W najbliższych tygodniach na blogu pojawią się recenzje trzech win, które otrzymałam w ramach współpracy od importera Salute!.



Ich portfolio oceniam jako całkiem interesujące. Pomimo, że importują wyłącznie wina włoskie, ich oferta do mało rozbudowanych nie należy. Możemy wybierać niemalże spośród 200 różnorodnych etykiet. Znaleźć w niej możemy etykiety wywodzące się z niemalże wszystkich winiarskich regionów Włoch. Nie zabrakło oczywiście flagowych i najczęściej wyszukiwanych win wywodzących się z Piemontu, Toskanii czy Veneto. Mamy jednakże możliwość zapoznania się z etykietami pochodzącymi z mniej znanych (spopularyzowanych u nas) obszarów Italii, takich jak Basilicata, Kalabria czy Molise. W ofercie importera królują wina czerwone i białe, lecz nie zabrakło także czegoś dla zwolenników win różowych. 
Co ciekawe, na stronie internetowej importera, możemy zdefiniować, czy interesują nas np. wina ekologiczne czy medalowe (m.in. Barolo Bricco delle Viole DOCG, nagrodzone brązowym medalem Grand Prix 2008 Magazynu WINO dla rocznika 2003).

W paczce, którą otrzymałam w ramach współpracy, znalazły się dwa wina czerwone: Nero d'Avola oraz Barbera d'Alba, i jedno białe: Pinot Grigio. Dostałam możliwość samodzielnego wyboru win i na propozycję tę z zadowoleniem przystałam. Wymiana wiadomości e-mail przebiegła bardzo sprawnie, a paczkę otrzymałam niemalże z dnia na dzień. 

Czekam zatem na pierwszą konsumpcję i możliwość podzielenia się z Wami wrażeniami.

A presto!

poniedziałek, 31 marca 2014

Cannonau di Sardegna, Monte Janu

Nazwa: Monte Janu
Szczep/rodzaj: Cannonau di Sardegna
Miejsce pochodzenia: Włochy
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Zawartość alkoholu: 14,5%
Rocznik: 2011
Miejsce zakupu: Lidl
Cena: 14,99 zł
Ocena końcowa: 5/6

Cannonau to w istocie szczep, który poza Włochami znany jest pod nazwą Grenache. Na Sardynii przyjął się jednak pod inną nazwą. Należy on do najważniejszych winogron uprawianych na tej wyspie. Uważa się go za wszechstronny, ponieważ jest on wykorzystywany zarówno do produkcji win wytrawnych jak i tych słodkich, likierowych.
Cannonau charakteryzuje się wysoką zawartością alkoholu, ciemną barwą oraz dobrą strukturą. 

Tę etykietę zakupiłam kilka tygodni temu, przy okazji tygodnia włoskiego w Lidlu. Cannonau di Sardegna od Monte Janu jest, zgodnie z właściwościami szczepu, winem dobrze zbudowanym. W ustach lekko ściągające, o wyczuwalnych owocowych aromatach wiśni oraz czereśni. Jak większość win wywodzących się z południowych Włoch, to również posiada przyjemne, intensywnie rubinowe zabarwienie.
Ładnie prezentująca się etykieta oraz dobry smak dobrze wróżą tej etykiecie. Mam nadzieję, że uda mi się je jeszcze kupić. Tym bardziej, że stosunek jakości do ceny prezentuje się tu bardzo korzystnie.