poniedziałek, 20 listopada 2017

Toruń - miasto pełne atrakcji



Toruń bez wątpienia zaliczyć można do najpiękniejszych polskich miast. Hasło "gotyk na dotyk" nie jest przypadkowe. Toruń to drugie - po Krakowie - miasto w Polsce, które pochwalić się może największą liczbą zabytków architektury oraz sztuki gotyckiej. Stanowiło to jeden z powodów przemawiających za wpisaniem toruńskiej Starówki  na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO. 
Rodzinne miasto Mikołaja Kopernika jest jednym z najstarszych polskich miast. Pierwszy gród obronny powstał tu w IX w. Później na ziemie te przybyli Krzyżacy dzięki którym w 1233 roku uzyskał on prawa miejskie. Co ciekawe - położenie Torunia nad Wisłą w odległości ok. 200 km od morza nie do końca uzmysławia, że miasto to posiada tradycje morskie, a swój największy rozwój i dziedzictwo kulturowe zawdzięcza wymianie handlowej prowadzonej bezpośrednio drogą morską. 
Warto wspomnieć, iż należał on do Hanzy i do pewnego czasu uważany był za jednego z najważniejszych jej członków. Dopiero na przełomie XIV i XV w. prym w tej kategorii zaczął wieść Gdańsk.



Toruń urzekł mnie od pierwszego dnia gdy tam przyjechałam (co miało miejsce ok. 3 - 4 lata temu). Od tego czasu - nieprzypadkowo - jeżdżę tam regularnie, chociażby raz w roku, na kilka dni. Moim zdaniem dużym atutem miasta jest jego nieprzytłaczający charakter i rozmiar. Kameralna atmosfera w połączeniu z dużą ilością atrakcji sprawia, że czuję się tam bardzo dobrze. Odnoszę wrażenie, że zawsze znajdzie się jakieś miejsce w którym jeszcze nie byłam i które warto odwiedzić. Co najważniejsze - wszystko położone jest bardzo blisko siebie, praktycznie wszędzie można dojść pieszo.
A co według mnie warto zobaczyć?
  • Fort IV Twierdzy Toruń - jedyne miejsce do którego nie dojdziemy pieszo :) Przekornie umiejscowiłam je na samym początku listy, ponieważ nie wszyscy wiedzą o jego istnieniu, często pomijane jest w przewodnikach. Fort zbudowany został w latach 1878-1884 i początkowo funkcjonował pod nazwą Fort II Ludwig Yorck von Wartenburg. Od lat 90' został on zaadaptowany na cele turystyczne. Jest to jedyny tego typu obiekt w Toruniu. Szczególnie polecam zwiedzanie fortu późnym wieczorem. Zwiedzający otrzymują własne pochodnie, które oświetlają im drogę i pozwalają na dokładną eksplorację podziemnych pomieszczeń i korytarzy. Jeśli dobrze się rozejrzymy gdzieniegdzie zobaczyć można śpiące lub polujące nietoperze, których w forcie nie brakuje.


  • Żywe Muzeum Piernika - wiem, że mam już swoje lata, ale wizyty w Muzeum Piernika nigdy nie potrafię sobie odmówić :-). Mam bardzo pozytywne wspomnienia związane z tym miejscem. Jak to mówił mistrz Maciej (doświadczony czeladnik toruński) "każdy lubi sobie czasem popierniczyć" :). Warsztaty wypiekania pierników okraszone są dużą dawką humoru i odpowiednio dozowaną wiedzą. Lubię interaktywne zwiedzanie, tym bardziej, kiedy mogę wykazać się kreatywnością. Na koniec zwiedzania każdy ma bowiem możliwość wypiec swój własny egzemplarz piernika, który później otrzymuje na pamiątkę.  
  • Planetarium - miejsce, którego pominąć nie można. Warto znaleźć chwilę by spędzić trochę czasu pod gwieździstym niebem.
  • Zamek Krzyżacki -  żelazny punkt programu całodniowej wycieczki po Toruniu. W dużym stopniu obejrzeć go można już z zewnątrz. Ci którzy zdecydują się na zwiedzanie z przewodnikiem mogą liczyć, że zostaną oprowadzeni przez rycerzy krzyżackich ubranych w stroje z XIII w.
  • Krzywa wieża - średniowieczna baszta miejska, która swą nazwę zawdzięcza znacznemu odchyleniu od pionu (1,46 m). Miejska legenda głosi, iż istnieje sposób na to, by sprawdzić czy ma się czyste sumienie. Trzeba oprzeć się plecami o mur wieży, tak aby pięty również jej dotykały i wyciągnąć przed siebie ręce. Jeśli przez dłuższą chwilę uda nam się utrzymać równowagę, oznacza to, że nie mamy nic na sumieniu.
  • Średniowieczny Zespół Miejski - najlepszym sposobem na zwiedzenie Torunia jest zagłębienie się w jego liczne uliczki. Na każdym kroku zobaczyć można urocze, znakomicie zachowane kamieniczki. Przyjemność sama w sobie. Spacer polecam zacząć na Rynku Staromiejskim i powolnym krokiem udać się w stronę Rynku Nowomiejskiego :)

Nie samą kulturą człowiek żyje! Było coś dla ducha, teraz coś dla ciała czyli gdzie warto zjeść/wypić w Toruniu:

 
  • Manekin - słynna naleśnikarnia, która powstała w Toruniu, a potem powoli rozszerzała się na inne lokalizacje m.in. w Warszawie, Bydgoszczy, Poznaniu czy Gdańsku. Idealne miejsce na śniadanie, lunch, kolację.
  • Browar Staromiejski Jan Olbracht - browar w centrum miasta. Ciekawy wystrój, smaczne jedzenie i nietuzinkowe piwa. Zachęcam do spróbowania piwa "piernikowego", choć ze względu na specyficzny smak polecam zamówić jeden kufel na dwie osoby. 
  • Oberża - karczma z atrakcyjnym cenowo jedzeniem. Smacznie i tanio. 
  • Cukiernie Lenkiweicz - uwielbiam! Fani deserów lodowych nie powinni przejść koło tego miejsca obojętnie.
  • Bar Miś - atrakcja sama w sobie. Lokal nawiązujący do filmu MIŚ (metalowe miski, sztućce przytwierdzone łańcuchem do stołu). 
  • Royal India - miejsce to odwiedziłam w czasie trwania akcji "Toruń za pół ceny". Klimatyczny wystrój, dobry stosunek jakości do ceny. Polecam fanom indyjskich smaków.
  • Meta na Szerokiej - wiem, że nie każdemu miejsce to przypadnie do gustu, wystrój pozostawia wiele do życzenia (chociaż fani PRL-owskich klimatów powinni je docenić)... uważam jednak, że nie znajdzie się lepszego miejsca na kieliszek wódki podanej w akompaniamencie tatara lub zimnych nóżek (galart)

środa, 15 listopada 2017

Wine Expo Poland & Warsaw Oil Festival 2017

W dniach 27 - 28 października br. w Warszawskim Centrum EXPO XXI przy ul. Prądzyńskiego 12/14
po raz trzeci zorganizowane zostały międzynarodowe targi wina i oliwy. Odwiedzający mieli możliwość wzięcia udziału w licznych wydarzeniach towarzyszących imprezie, tj. konferencjach, seminariach, warsztatach, degustacjach oraz spotkaniach z producentami.
Muszę przyznać, iż czekałam na tę imprezę z dużym podekscytowaniem. Z zeszłorocznymi targami wiązałam pozytywne wspomnienia. Ubiegłoroczne wydarzenie obfitowało w rozmowy z winiarzami i było sposobnością poznania nieznanych mi dotąd winnic oraz regionów winiarskich.

Trzecia edycja Wine Expo Poland & Warsaw Oil Festival  trwała dwa dni. Ze względu na obfitość wydarzeń na warszawskiej mapie imprez winiarskich (m.in. Gala Magazynu Wino, degustacja win portugalskich) wzięłam udział wyłącznie w drugim dniu targów. Muszę przyznać, iż zaskoczyła mnie dość niska frekwencja po stronie zwiedzających. Nie wiem jak wyglądało to pierwszego dnia, ale w porównaniu z liczbą osób, które pojawiły się na Gali MW było raczej pusto.
Z mojej strony mogę ocenić to pozytywnie, nie trzeba się było bowiem przepychać do poszczególnych stanowisk. Miałam dzięki temu sposobność by bez problemu zająć czas każdemu z producentów. I tak naprawdę o to w tym wszystkim chodzi. Można oczywiście napić się pospiesznie wina i od razu przemieścić się do kolejnego stolika. Dla mnie jednak największą przyjemność sprawia przeprowadzona w spokoju rozmowa, możliwość dowiedzenia się czegoś nowego i poznania nowych smaków.
W tym roku na targach królowały Włochy. W szczególności wyeksponowany został Region Kampania. Poza tym wśród wystawców znaleźli się producenci z Hiszpanii, Węgier, Kosowa, Słowenii, Polski, Czech, Portugalii, Francji, Rumunii, Serbii, Kanady, Bułgarii oraz Grecji. Tradycyjnie pojawiły się również stoiska z produktami regionalnymi (oliwy, sery, wędliny, słodycze). Interesująca była obecność firmy IQOS tj. producenta elektronicznych urządzeń, które mają być mniej szkodliwą alternatywą dla tradycyjnych papierosów. Muszę przyznać, że marketingowo wypadli świetnie. Bardzo dobrze zaprezentowali swój produkt. 
Czy czegoś mi zabrakło? Z pewnością przydałaby się możliwość zakupienia oferowanych win. Tym bardziej, że wydarzenie skierowane jest raczej do szerszej publiczności, a nie do importerów i restauratorów.

wtorek, 14 listopada 2017

Armantes Vendimia seleccionada 2013 Garnacha y Tempranillo

Nazwa: Armantes
Miejsce pochodzenia: Hiszpania
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Szczep: Garnacha (77%), Tempranillo (23%)
Rok produkcji: 2013
Zawartość alkoholu: 14,5 %
Miejsce zakupu: Odkupienie Win
 Cena: 36 zł
Ocena końcowa: 5,5/6

Lubię Hiszpańskie wina. Czuć w nich charakter miejsca z którego pochodzą. Hiszpania to drugi najstarszy winiarski kraj basenu Morza Śródziemnego. Produkuje się tam wina nowoczesne od owocowych po gronowe o wysokiej jakości i potencjale starzenia. 
Na temat zdegustowanego przeze mnie egzemplarza z pewnością napisać można, że jest nietuzinkowe. Cenię sobie kupaże ponieważ są miarą kunsztu winiarza. To od jego decyzji zależy jakie winogrona zmiesza ze sobą oraz jakiego efektu końcowego będzie mógł się spodziewać.
Armantes Garnacha y Tempranillo dobrze prezentuje się w kieliszku. Charakteryzuje się intensywnym rubinowym kolorem. W ustach wyraźna owocność (wiśnie, porzeczki) przykryta została elegancką beczką. Mocne, z pięknymi taninami. 

Wino zakupione zostało w Odkupieniu Win (Żoliborz, plac Niemena). Miejsce to jest zarówno sklepem z winami jak i winiarnią. W ich ofercie znaleźć można  butelki  z Europy i Nowego Świata. Dostępne na pólkach egzemplarze, przed zakupem, można spróbować. 

poniedziałek, 30 października 2017

Zmiany w Lidl: wino wybierzesz w internecie, a odbierzesz w sklepie

 
W piątek 27 października w warszawskiej restauracji „Genesis” odbyła się promocja nowego konceptu Lidla: Winnicalidla.pl oraz premiera nowego pomysłu handlowego opartego na systemie zamawiania wina on-line poprzez portal internetowy.
Zorganizowana przez Lidl Polska promocja przeznaczona była dla dziennikarzy oraz blogerów. Jest to kolejna oferta internetowa po uruchomieniu usługi lidl-podroze.pl oferującej możliwość wycieczek w zmieniającej się co dwa tygodnie ofercie.


W trakcie testowania nowego systemu mieliśmy możliwość zamówienia 3 dowolne wybranych win z akcji promocyjnej ze wskazaniem odbioru w dowolnym sklepie, położonym najbliżej miejsca zamieszkania lub pracy. Wina były gotowe do odbioru na drugi dzień w wybranym przeze mnie sklepie, o czym zostałem poinformowany w wiadomości SMS oraz e-mail.
Oficjalnie system ma ruszyć 3 listopada. 
W trakcie wydarzenia zostaliśmy poinformowani, że dodatkowo startuje blog, na którym Lidl będzie przybliżał oraz promował wiedzę o winach, chcąc zmienić przyzwyczajenia Polaków poprzez promowanie kultury picia wina. 
Promocja miała uroczysty charakter i poprowadzona została przez Pana Maksymiliana Branieckiego, prezesa Lidl Polska. Dobór win na platformę Winnicalidla.pl oraz opracowanie systemu punktacji minimum 80-100 pkt. mającą ułatwić wybór klientom został opracowany przez Pana Michała Jancika – sommeliera współpracującego z Lidl Polska od 2009 r. oraz Richard`a Bampfield`a z Wielkiej Brytanii – posiadającego tytuł Master of Wine, otrzymany od The Institute of Masters of Wine.
  • 95-100 - wino wybitne pod każdym względem
  • 90-94   - wino wyróżniające się stylem i charakterem
  • 85-89   - wino o wyjątkowych walorach
  • 80-84   - wino dobrej jakości
Mieliśmy możliwość spróbowania ponad 40 win z ponad 80 dostępnych od 3 listopada w Winnicalidla.pl.


Na zaproszenie Lidla degustował: Darek

wtorek, 24 października 2017

Volunte - Catarratto, Pinot Grigio - KONDRAT wina wybrane

Nazwa: Volunte
Miejsce pochodzenia: Sycylia, Włochy
Rodzaj: białe, wytrawne
Szczep: Catarratto, Pinot Grigio
Rok produkcji: 2016
Zawartość alkoholu: 12,5 %
Miejsce zakupu: KONDRAT wina wybrane
 Cena: 26 zł
Ocena końcowa: 5,5/6

Każdy z nas posiada chyba swoje "comfort food". Smaki które kojarzą nam się z określonymi miejscami, osobami i wspomnieniami. Coś co od razu, bez zastanowienia, przywołuje uśmiech na naszych twarzach. U mnie bardzo często są to rzeczy związane z Włochami, konkretniej zaś z Sycylią. Uwielbiam włoskie (sycylijskie) jedzenie, a wina uważam za jedne z najlepszych. 
Sięgając po tę butelkę wiedziałam, że jej zawartość będzie dobrze smakować i doskonale wpasuje się w moje gusta. O włoskich szczepach z których zostało ono wytworzone pisałam już kiedyś na blogu. Jeśli ktoś jest zainteresowany zapraszam do odnośników --> Catarratto oraz Pinot Grigio.



Pora zatem ocenić egzemplarz, który zakupić można w sklepach Kondrat wina wybrane w bardzo dobrej cenie.
Jak zawsze zacznę od koloru. Jest on bardzo delikatny, odznacza się lekkimi, złocistymi refleksami. Nos niezwykle świeży i młody. W ustach wyczuwalna jest lekka kwasowość, bliższa tej którą otrzymujemy w zielonych jabłkach niż tej którą kojarzymy z owocami cytrusowymi. Doszukiwać się w nim można również akcentów skórki owocowej. Finisz umiarkowanie długi. 
Ze względu na swoją świeżość i lekkość doskonałe do picia solo (lub we dwoje ;-) )

piątek, 29 września 2017

Hika Txakolina

Nazwa: Hika Txakolina 
Miejsce pochodzenia: Baskonia, Hiszpania
Rodzaj: białe, wytrawne
Szczep: 80% Hondarribi Zuri (endemiczny szczep występujący w Kraju Basków) i 20% Chardonnay
Rok produkcji: 2016
Zawartość alkoholu: 11,5 %
Miejsce zakupu: otrzymane w prezencie
Cena: 5-10 Euro
Ocena końcowa: 4,5/6

Wino to otrzymałam w czasie Wystawy Win Hiszpańskich. Wzbudziło moje duże zaciekawienie ze względu na dominujący w nim szczep oraz miejsce produkcji. Pochodzi ono z Kraju Basków. Region ten nie jest raczej kojarzony z wysokojakościowymi winami. 
Rzeczą niezwykle interesującą są winogrona z których zostało ono wyprodukowane (a dokładniej stanowią one 80% jego składu) czyli Txakoli. Odznaczają się tym, że otrzymuje się z nich wina lekkie, delikatnie musujące oraz o bogatym cytrusowo-kwiatowym bukiecie. Alkohol w txacoli rzadko przekracza 11%.  Często porównuje się je z portugalskim vinho verde. Zasadniczą różnicą są dwa endemiczne szczepy: hondarrabi zuri (biały) i hondarrabi beltza (czerwony). Prawie wszystkie txakoli to wina białe. 
Dość teorii. Pora  na ocenę. 
W nosie na pierwszy plan wysuwają się cytrusowe aromaty. W ustach delikatnie musujące, ze zdecydowaną kwasowością. Długi finisz z akcentami słonej, morskiej wody. Dość proste, według mnie brakuje w nim mineralności. Idealnie skomponowały by się z ostrymi i wyraźnymi w smaku serami.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Crnogorski Krstač

Nazwa: Crnogorski Krstač  
Miejsce pochodzenia: Czarnogóra
Rodzaj: białe, wytrawne
Szczep: Krstac
Rok produkcji: 2015
Zawartość alkoholu: 13 %
Miejsce zakupu: otrzymane w prezencie
Cena: ok 40 zł
Ocena końcowa: 4/6

Win niszowych ciąg dalszy. Po Szwajcarii przyszedł czas na Czarnogórę :) 
Tym razem miałam okazję zdegustować - nieznany mi jak do tej pory - szczep Krstač. Jest to autochtoniczny, starożytny szczep pochodzący z Bałkanów (a dokładniej z Serbii oraz Czarnogóry). Wytwarza się z niego wysokojakościowe wina. Występuje pod kilkoma nazwami tj. Beli Krstac, Bijela Krata, Bijela Loza, Bijela Vinogradarska, Bijeli Krstac, Krata Bijela, Krsta Bijela, Krstac Bijeli, Krstaca Bijela, Krstach Bianco, Loza Bijela, oraz Vinogradarska Bijela. Tyle teorii....
Degustowany przeze mnie egzemplarz był z pewnością ciekawy, jednak nie określiłabym go jako wino wybitne. W nosie świeże, o przyjemnym, owocowym aromacie. W kieliszku prezentuje się całkiem przyjemnie. Jego kolor określiłabym jako ciemno słomkowy, z delikatnym zielonkawym refleksem. Niestety, trochę gorzej przedstawia się w ustach. Wino to jest dość cierpkie i kwaskowate. Brakowało mu rześkości. Gdyby nie było dobrze schłodzone brak odpowiedniej równowagi kwasowości i słodyczy odebrałby mi przyjemność z degustacji. Pite solo. moim zdaniem bardzo dobrze pasowałoby do owoców morza.

piątek, 30 czerwca 2017

"Winna" Szwajcaria

Jadąc do Szwajcarii zastanawiałam się dlaczego ich wina nie są popularnie/ogólnodostępne poza jej granicami? Cóż... okazuje się, że odpowiedź jest bardzo prosta - ich eksport wynosi zaledwie 1-2 %.
Jeśli chodzi o ilość wina spożywanego na osobę to mieszkańcy Szwajcarii zaliczają się do prawdziwych przodowników w Europie - więcej spożywa się go jedynie we Francji oraz w Portugalii.


Winorośle uprawia się w zasadzie w każdym kantonie, jednakże najwięcej wina produkuje się w Valais oraz w Vaud (kantony francuskojęzyczne). W skali kraju wytwarza się nieco ponad milion hektolitrów wina rocznie - praktycznie tyle samo białego co czerwonego. 
We włoskojęzycznym Ticino dominuje uprawa win czerwonych (tu najbardziej popularna jest odmiana Merlot). W kantonach francuskojęzycznych ceniona jest biała odmiana Chasselas, zaś w Szwajcarii niemieckojęzycznej przeważają wina czerwone (dominuje Pinot Noir). 
Produkcja wina opiera się na drobnych wytwórcach. Szwajcarskie wina jakościowe muszą mieć oznaczenie pochodzenia z jednego z następujących regionów: Geneva, Neuchatel (Three Lake), Ticino, Valais, Vaud lub Szwajcaria Niemiecka (Thurgau).


Najważniejsze odmiany winogron to:
  • czerwone: pinot noir (blauburgunder), gamay, merlot, gamaret, garanoir, syrah, humagne, cornalin (landroter), diolinoir, cabernet sauvignon i cabernet franc;
  • białe: chasselas (gutedel), müller-thurgau, chardonnay, sylvaner (rhin), pinot gris (malvasia), petite arvine, sauvignon blanc, pinot blanc, savagnin blanc (helda).
W Szwajcarii, prócz szczepów międzynarodowych, uprawia się również szczepy autochtoniczne. Należą do nich:


Gamaret – szczep czerwony, krzyżówka gamay i reichensteiner (biała odmiana). Daje intensywne w kolorze i dobrze skoncentrowane wina, dość ostre i taniczne.
Garanoir – szczep czerwony. Uważany za bliźniaczy szczep gamaret. Jest odmianą wcześnie dojrzewającą oraz bardziej owocową . Mniej skoncentrowany i mniej taniczny.
Humagne rouge – (oriou, petit rouge) – czerwona odmiana winorośli z Alp. Jest wytrzymały i dość późno dojrzewa. Uzyskuje się z niego wina o aromacie owoców leśnych.
Cornalin (landroter) – odmiana czerwona. Daje wina owocowe, o eleganckim bukiecie i intensywnym kolorze. 
Diolinoir – szczep czerwony. Uprawiany na dobrze naświetlonych zboczach kantonie Valais. Uzyskuje się z niego eleganckie, pełne wina o intensywnym kolorze i niezbyt ostrych, ale przyjemnych taninach.
Arvine (petite arvine) – szczep biały. Daje miękkie i wytrawne wina o lekko słonawym smaku.
Chasselas – (zwane fendant w Valais, a gutedel w niemieckojęzycznych kantonach) – historia tego białego szczepu nie jest do końca znana, ale jest to najprawdopodobniej jedna z najstarszych odmian uprawianych przez człowieka. Jest uprawiany również we Francji, w Niemczech (gutedel) i Nowej Zelandii. Chasselas jest najbardziej rozpowszechnioną odmianą w Szwajcarii. jest to odmiana na tyle mało charakterystyczna sama w sobie, że świetnie oddaje warunki klimatyczne i glebowe regionów, z których pochodzi. Stąd trudno określić cechy tego wina jednoznacznie, ponieważ bardzo różnią się wina z chasselas w zależności od pochodzenia.


Miałam okazję próbować win pochodzących z niemieckojęzycznego Zurychu (Deutsche Schweiz). Główne odmiany uprawiane w tym regionie to: pinot noir (często występuje pod nazwą blauburgunder), müller-thurgau (znany również jako riesling-sylvaner), rauchling (odmiana uprawiana wokół Jeziora Zuryskiego), gewürztraminer oraz pinot gris (lub ruländer). Miejscowe müller-thurgau charakteryzują się dobrą owocowością pinot gris są zwykle dość pełne i solidne, a gewürztraminery aromatyczne i mocne.
Prawdziwym zaskoczeniem okazały się dla mnie wina z winnic położonych w okolicach Zurychu. Pełne, aromatyczne i owocowe. Odznaczały się doskonałym balansem słodyczy i kwasowości. Określiłabym je po prostu jako bardzo dobrze pijalne :) Odrobinę schłodzone idealnie pasowały do ciepłych zuryskich wieczorów ;)

poniedziałek, 20 marca 2017

„Świąteczna kolekcja dobrych smaków w niskich cenach” Lidl


Kolejna, tym razem wiosenna i Wielkanocna, oferta Lidla promowana jest pod hasłem „Świąteczna kolekcja dobrych smaków w niskich cenach”. Degustacja win z powyższej oferty odbyła się 10 marca br. w restauracji Tamka 43 w Warszawie. Zaprezentowano na niej 6 win białych, 11 czerwonych oraz 4 wina słodkie ("do świątecznych wypieków"). Ich przedział cenowy wynosi 15-90 zł. Górna granica nie kojarzy nam się z winami dyskontowymi, ale Lidl przyzwyczaił nas już do tego, że w ich portfolio pojawiają się również wina z górnej półki cenowej. Większość zaprezentowanych etykiet pochodzi z Węgier. Ponadto, w ofercie pojawiły się dwa nowe wina z Francji i Chile oraz po jednym z Hiszpanii i Włoch.

 Najbardziej przypadł mi do gustu:
  • Z win białych:

Garamvári Balatonboglári Brut Optimum 2011 - bardzo smaczny Brut w cenie 39,99 zł. Troszkę za drogi jak na kieszeń przeciętnego Kowalskiego chcącego się schłodzić i orzeźwić w słoneczny wiosenny dzień.

  • Z win czerwonych:
Tamás Günzer Villányi Merlot Ördögárok 2012 – moim zdaniem najlepsze wino tej prezentacji – bardzo mocne - ma 15,5% alkoholu. Dostaniemy je za 39,99 zł.
Légli Kislaki Bormanufaktúra Balatonboglári Kislak 2011 – jak na Węgierskie wino cena zbyt wysoka – 54,90 zł. Dość smaczne, ale za zbyt drogie (skoro oferta promowania jest pod hasłem "niskie ceny")


poniedziałek, 13 lutego 2017

Język włoski to nie tylko słowa...czyli o mowie ciała słów kilka.


Tym co przykuwa naszą uwagę w czasie pierwszych kontaktów z Włochami jest ich ekspresjonizm, ekstrawertyczność i rozbudowana mowa ciała. Nadzwyczaj żywa gestykulacja jest potężnym narzędziem w zakresie porozumiewania się między ludźmi. Język niewerbalny, bo o nim tu mowa, wykorzystywany jest w celu ułatwienia komunikacji językowej oraz lepszego wyrażenia emocji. We Włoszech język ciała jest tak samo ważny jak komunikacja werbalna.

Ekspresyjnej gestykulacji i mimiki Włochów nie należy traktować zatem jak zwykłego „wymachiwania” rękami czy nic nieznaczących grymasów. Jest to bowiem swoistego rodzaju kod za którym stoją określone zdania i słowa. Ruchy rąk często poparte są dodatkowymi słowami, ale nie jest to konieczne. Sam gest wystarcza nam do wysłania i odbioru określonego przekazu.

Chociaż wszyscy Włosi wykorzystują język niewerbalny w celach komunikacyjnych, to na Południu kraju zjawisko to jest wyraźniejsze i znacznie częściej wykorzystywane. Pozycja mowy ciała jest uwarunkowana społecznie. Jest na tyle istotna, iż została wielokrotnie zilustrowana i opisana w wielu publikacjach. Odpowiednie opisy odnajdziemy m.in. w wielu podręcznikach akademickich służących do nauki kultury oraz języka włoskiego. Osoby chcące uczyć się tego języka nie powinny zatem ograniczać się wyłącznie do gramatyki. Wskazane jest również zapoznanie się z innymi elementami włoskiej kultury, a mowa niewerbalna z pewnością do niej należy.

Warto jednakże pamiętać, iż gesty – podobnie jak i dialekty – mogą mieć różne znaczenie w poszczególnych regionach Włoch. Część z nich jest wspólna i zrozumiała dla wszystkich mieszkańców Półwyspu Apenińskiego, ale należy liczyć się również z tym, iż niektóre charakterystyczne są wyłącznie dla określonych obszarów kraju. Jadąc na Sycylię lub do Rzymu warto wcześniej zapoznać się z podstawowym systemem mowy ciała, co usprawni komunikację oraz pozwoli lepiej zrozumieć intencje rozmówcy. Oto kilka przykładów: 
Charakterystycznym gestem przedstawiającym zadowolenie jest zetknięcie kciuka z palcem wskazującym, a następnie szybki ruch dłoni w linii poziomej. Mamy zatem niewerbalny odpowiednik słowa perfetto

Chcąc pokazać, iż chcemy już sobie gdzieś pójść, czyli włoskie andare via, wystarczy przybić wierzchnią częścią dłoni drugą rękę.

Z kolei szybkie poruszanie zamkniętymi dłońmi z góry na dół wyraża polskie „ale o czym mówisz?”, co Włosi zrozumieliby jako ma cosa dici?

Natomiast, kiedy coś nam smakuje, wystarczy przyłożyć palec wskazujący do policzka i zacząć szybko nim obracać (gest ten określa się mianem squisito). Wyrażamy w ten sposób, że coś jest delizioso, a więc „zachwycające, wyśmienite”.

Często spotkać możemy się również z sytuacją, kiedy to nasi rozmówcy pocierają szybko podbródek wierzchnią częścią dłoni. Chcą nam przez to przekazać, że coś non mi importa, czyli „nie obchodzi mnie to”

To tylko kilka z podstawowych możliwości gestykulacji z którymi możemy się spotkać w czasie podróży przez półwysep Apeniński. Zachęcam zatem do własnych obserwacji i poszerzania wiedzy w tej materii. W końcu „włoski to nie tylko język – to styl życia” :)