piątek, 12 sierpnia 2016

Smaki Hiszpanii i Portugalii w Lidlu (Albariño Sentidiño i Mencía Viento de Invierno)

Lidl na chwilę odpuszcza ekspansję win francuskich, które chwilowo ustępują miejsca swoim hiszpańskim i portugalskim kuzynom. Jest to bardzo dobry ruch, ponieważ na gorące upalne dni sprawdzą się one idealnie. Szkoda tylko, że oferta ta pojawia się dopiero pod koniec wakacji.
W ramach promocji otrzymałam dwa wina do degustacji: Albariño Sentidiño oraz Mencía Viento de Invierno. Jak je oceniam? Zparaszam do recenzji.



Nazwa: Albariño Sentidiño
Miejsce pochodzenia: Galicja, Hiszpania
Rodzaj: białe, wytrawne
Szczep: Albariño
Rok produkcji: 2015
Zawartość alkoholu: 12,5 %
Miejsce zakupu: Lidl
Cena: 19,99 zł
Ocena końcowa: 5/6

Wino to posiada bardzo przyjemny kolor - słomkowe zabarwienie przełamywane jest nieco cieplejszymi refleksami. W nosie delikatne, lekko słodkawe z delikatnie wyczuwalną gruszką. W ustach bardzo świeże, delikatne i lekkie (w końcu to rocznik 2015). Stosunkowo niska kwasowość sprawia, że bardzo łatwo się je pije.Na finiszu staje się jednak nieco słodsze z wyczuwalnymi aromatami jabłek i gruszek. Idealne na ciepłe, leniwie spędzone wieczory!

________________________________________________________________________________

Nazwa: Mencía Viento de Invierno
Miejsce pochodzenia: Galicja, Hiszpania
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Szczep: Albariño
Rok produkcji: 2013
Zawartość alkoholu: 13,5 %
Miejsce zakupu: Lidl
Cena: 29,99 zł
Ocena końcowa: 5,5/6
 

Mencía Viento de Invierno odznacza się bardzo przyjemną barwą - intensywny rubin przełamywany jest nieco delikatniejszymi refleksami. W nosie na pierwszym planie wyczuwalne są czerwone owoce (maliny, poziomki). W smaku delikatne, dobrze zbalansowane z dużą koncentracją smaku. Chwilami dość mocno wyczuwalny alkohol. Doskonale sprawdzi się w połączeniu z duszonym mięsem lub deską serów.

wtorek, 2 sierpnia 2016

Villa Bucher, Terre dei Castelli Rosso Umbria IGT

Nazwa: Villa Bucher, Terre dei Castelli Rosso Umbria IGT
Miejsce pochodzenia: Umbria, Włochy
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Szczep: 40% Cabernet Franc, 30% Cabernet Sauvignon, 30% Merlot
Rok produkcji: 2013

Zawartość alkoholu: 15 %
Miejsce zakupu: otrzymane w prezencie 
Ocena końcowa: 5/6

Lato w pełni! Termometr z dnia na dzień pokazuje coraz wyższe temperatury a ja zamiast raczyć się lekkim białym winem sięgam po coraz cięższe "czerwienie". Cóż... jakoś muszę uczcić wiadomość o tym, że na jesieni po raz kolejny odwiedzę Sycylię! W planach mam m.in. Catanię i .... Avolę (to od niej swoją nazwę wzięło moje ukochane Nero). Na przekór wszystkim purystom winairskim - na sposób włoski - przelewam wino do szklanki zamiast kieliszka i raczę się nim w domowym zaciszu. Tak po prostu... bez zbędnych refleksji....dla samej przyjemności...

Recenzja wina dostępna we wcześniejszym wpisie.

niedziela, 12 czerwca 2016

III Zlog blogosfery winiarskiej Winicjatywy

Emocje po "III Zlocie Blogosfery Winiarskiej" powoli opadają. Wypada zatem przedstawić kilka refleksji, które nasuwają się odnośnie tego wydarzenia...

 (zdjęcie Olaf Kuziemka z Powinowatych)

Społeczność winiarska to społeczność hermetyczna. Kiedyś  tworzyło ją kiedyś kilkadziesiąt osób, dziś aktywnych bloggerów (przynajmniej tych publikujących na Winicjatywie) pozostało kilkunastu. Muszę przyznać, że podejście do prowadzenia działalności blogerskiej nie jest u każdego takie samo. Blogerami kierują różne pobudki - niektórzy zakładają blogi ponieważ jest to dla nich pasja i znajdują w tej czynności doskonałe ujście dla swojej pasji i kreatywności. Inni publikują teksty, ponieważ liczą na swoiste zyski i kontakty. Nie krytykuję żadnej z tych grup - o ile w tym wszystkim nie zagubi się czytelnik. No właśnie. Nie piszemy do szuflady ani nie wkładamy gotowych tekstów pod poduszkę. Ktoś jednak zagląda na nasze blogi, czyta je i wyciąga wnioski. Nie da się porównać bloggera winiarskiego do kulinarnego. Jaka jest różnica? Na pewno w zasięgu odbioru. Jeść musi każdy, pić wino już niekoniecznie. Bardzo dobrze jednak, jeśli ludzie wyciągają wnioski z naszych tekstów. Wiadomo, że opis smaku i doznań po konsumpcji wina to rzeczy bardzo subiektywne. Jedni kochają "słodycz" w winie, a inni jej nienawidzą. Jedni poszukują "beczki i tanin", drudzy już niekoniecznie. Warto jednak rozmawiać o winie, zdobywać wiedzę w tym zakresie. Dobrze jest zatem nie rozdzielać opisu wina od opisu regionu z którego się wywodzi czy producenta., który je wyprodukował.  Wszystko to bowiem buduje kompletną całość. 

Zaskoczyło mnie trochę podejście importerów do działalności blogerskiej. Twierdzenia, że Ci pierwsi nie potrzebują tych drugich jest dla mnie zwykłym puszeniem się. W przeciwieństwie do importerów, ja na blogu nie zarabiam. Robię to wyłącznie z pasji i dla przyjemności. Nie podoba mi się, że ktoś tylko dlatego traktuje mnie z góry. Nie zapominajmy, że słowo pisane niesie za sobą  moc sprawczą. Jeśli blogerzy źle będą pisać o danym importerze i produktach, które sprowadza spodziewać się może spadku sprzedaży. Blogerzy i importerzy to naczynia połączone. Mogą egzystować bez siebie, ale wspólne działania mogą przynieść im tylko obopólne korzyści.

Czy zlot mi się podobał? Tak. Była to doskonała okazja by poznać osoby ze społeczności winiarskiej. Porozmawiać, wymienić poglądy. Degustacja w ciemno tylko ubarwiła spotkanie.

Nie można nie wspomnieć o tym, że na degustacji zaprezentował się również Lidl (sponsor wydarzenia) ze swoją najnowszą kolekcją win francuskich. Muszę przyznać, że bardzo często trafiają się u nich prawdziwe perełki w bardzo dobrej cenie, które z ręką na sercu polecam znajomym. Niestety muszę zauważyć, że najnowsza kolekcja wypada dość średnio w porównaniu do poprzednich. Jest wśród niej kilka etykiet, które oceniam bardzo dobrze! Szczególnie korzystnie prezentują się wina białe. Do moich ulubieńców zaliczyć mogę: 
  • Muscadet Sèvre et Maine Sur Lie, Domaine Gadais - 19,99 zł (lekkie, delikatne, o dobrej kwasowości. intensywne i aromatyczne. Naprawdę bardzo dobre!)
  • Les Fontenilles , Bordeaux - 16,99 zł (delikatne i lekko słodkie w smaku)
  • Limoux „Le Purgatoire"- 29,99 zł (mój numer 1. idealna kwasowość i beczkowe aromaty. Idealnie sprawdzi się na nadchodzące upały)
  • Sylvaner, Ernest Wein - 19,99 zł (jedno z bardziej aromatycznych win, które uświadczymy w obecnie ofercie. Jest tu zarówno zielone jabłuszko, jak i owoce tropikalne. Dość mała kwasowość)
 z win czerwonych pozytywnie oceniam:
  • Château Bellevue Favereau Bordeaux Supérieur  - 24,99 zł (bardzo dobry balans pomiędzy słodyczą i kwasowością. Lekko dżemowe, miłośnikom aromatów czerwonych owoców z pewnością przypadnie do gustu).
  • Château Calet Blaye - Côtes de Bordeaux - 27,99 zł (bardzo dobra cena. Wino dość, proste, owocowe i niewymagające. Idealne zarówno do picia solo jak i do jedzenia. Polecam!) 

Dziękuję organizatorom i sponsorom za możliwość uczestniczenia w wydarzeniu. Do zobaczenia za rok! (lub wcześniej) :-)

piątek, 13 maja 2016

Finca Flichman - Syrah

Nazwa: Finca Flichman
Miejsce pochodzenia: Argentyna
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Szczep: Syrah
Rok produkcji: 2010
Zawartość alkoholu: 13 %
Miejsce zakupu: otrzymane w prezencie 
Ocena końcowa: 5/6

Syrah to szczep popularny i lubiany. Jednak sama dość rzadko sięgam po wina z niego wytworzone. Najczęściej pijam go w różnych kupażach. Sama nie potrafię stwierdzić dlaczego tak się dzieje. Jest to z pewnością pewna ignorancją z mojej strony, ponieważ Syrah zaliczany jest do grupy "odmian szlachetnych", a wina z niego wytworzone mają zazwyczaj dużą ilość garbników i koncentracji smaków. W sumie odznacza się wszystkim tym co w czerwonym winie lubię, jednak znaczniej częściej wybieram zdecydowane Cabernet Sauvignion, Nero d'Avola lub Tempranillo. Czas chyba zmienić tą tendencję...

Tym razem degustacji poddałam Syrah od Finca Flichman z 2010 r. Wino to uznać można za klasycznego przedstawiciela gatunku. W ustach wyczuwalna jest przede wszystkim śliwka, czarna i czerwona porzeczka oraz przyprawy korzenne. W nosie natomiast dym i konfitury wiśniowe. Wino dość cierpkie, o dużej koncentracji garbników.


Piło się je z przyjemnością.Czas zatem na nowo odkryć ten szczep ;-)

środa, 4 maja 2016

Whisky & Friends


Miłośnikom win i alkoholi mocnych przypominam o jednym z ciekawszych wydarzeń związanych z branżą alkoholową. Whisky & Friends - bo o nim mowa - to niepowtarzalna okazja do spróbowania nie tylko szkockiej i japońskiej whisky, irlandzkiej whiskey i amerykańskich bourbon’ów. To niepowtarzalna okazja do wyruszenia w podróż do krainy wyjątkowych smaków i zagłębienia się w kulturę picia whisky.
Wśród wystawców nie zabraknie m.in. Basmoon Vodka, Blanton's. Buffalo Trace, Nikka Whisky, Hazelburn, The Ben|Riach, Glengarry, Glen Scotia czy Inchmurrin. 
Impreza odbędzie się 14 maja br. w hotelu Courtyard Warsaw Airport przy ul. Żwirki i Wigury 1 w Warszawie. 
Bilety dostępne są pod adresem: http://whiskyandfriends.pl/kup-bilet/


 

wtorek, 26 kwietnia 2016

Europa Nero D'Avola Terre Siciliane Lustru

Nazwa: Cantine Europa - Lustru
Miejsce pochodzenia: Sycylia, Włochy
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Szczep: Nero d'Avola
Rok produkcji: 2014

Zawartość alkoholu: 12 %
Miejsce zakupu: otrzymane w prezencie 
Ocena końcowa: 5,5/6

Jak bardzo stęskniłam się za tym smakiem! Nie wiem dlaczego tak dawno nie pojawiała się tu żadna recenzja Nero d'Avola - kwintesencji Sycylii, która zamknięta jest w jednej kropli. Wiem, że brzmi to trochę patetycznie, ale ja w szczepie tym odnajduję niemal zawsze intensywność oraz przyjemną cierpkość połączoną z krągłością owocu. Cechy te przywodzą na myśl to czym jest dla mnie sycylijska ziemia. 
 Należy pamiętać jednak, że inne będzie Nero d'Avola, które zostało wyprodukowane z winogron porastających Etnę, a inne będzie to, które pochodzić będzie z południowo-zachodniej części wyspy. Jak przestawia się wino, które otrzymamy od Cantine Europa? Zapraszam do recenzji...

Jak zwykle zaczynamy od oceny koloru wina. Bardzo przyjemna fioletowo - rubinowa czerwień. Głęboka i intensywna. W ustach lekko ziemiste z wyraźnymi nutami wiśni i porzeczki. Finisz nieskomplikowany, niezbyt długi. 
Zdecydowanie polecam!

czwartek, 14 kwietnia 2016

Caparzo Sangiovese Toscana

 Nazwa: Caparzo Sangiovese Toscana
Miejsce pochodzenia: Toskania, Włochy
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Szczep: Sangiovese (85%), Merlot (5%), Alicante (5%) i Petit Verdot (5%)
Rok produkcji: 2014
Zawartość alkoholu: 13 %
Cena: 44 zł
Miejsce zakupu: otrzymane w prezencie w ramach współpracy z M&P
Ocena końcowa: 5/6

Przy okazji tego wpisu nie mogłabym nie wspomnieć, iż lubię próbować kupaże. Są one prawdziwym sprawdzianem dla winiarzy, którzy mają w przypadku ich tworzenia szerokie pole do popisu. Tutaj potrzebne jest wyczucie i dobra znajomość poszczególnych szczepów. "Mieszanie różnych rodzajów wina, w celu otrzymania napoju o pożądanych właściwościach" - tyle mówi na temat kupaży "wujek" Google ;) Mój ulubiony włoski szczep endemiczny - Nero d'Avola bardzo często wykorzystywany jest jako dodatek do win słabszych w celu ich wzmocnienia i nadania charakteru. Podobnie sprawa się ma z Sangiovese... i o tym poniżej....

Całkiem niedawno, stanęła przede mną możliwość spróbowania jedynego wina, które dostępne jest obecnie w ofercie M&P, w którego skład wchodzi jeden z najważniejszych szczepów uprawianych we włoskiej Toskanii czyli wspomniane powyżej Sangiovese. Jest on wykorzystywany jako baza umożliwiająca tworzenie tak sławnych win jak Chianti czy Brunello. Sangiovese to genialne wino gastronomiczne. Warto je pić w towarzystwie różnego rodzaju dań. W szczególności polecane jest jako dodatek do pieczonego schabu lub potraw przygotowanych na ciężkich i zawiesistych sosach (gulaszy, leczo bądź duszonych warzyw).

 

Jakie jednak jest Sangiovese Toscana od Caparzo? 
Cóż... po przelaniu do kieliszka prezentuje się nam intensywnie rubinowa barwa. W nosie wyczuwalny jest aromat drobnych czerwonych owoców, w szczególności porzeczek, malin i wiśni. Wszystko obudowane jest delikatnymi nutami dymu. W ustach wyczuwalne są czerwone owoce, w tym wypadku, wiśnie i czereśnie. Dość długi finisz daje nam na języku posmak korzennych przypraw. Dość niska kwasowość, w tym wypadku jest wynikiem zmieszania go z innymi szczepami.Wino bardzo przyjemne, na pewno jeszcze nie raz do niego powrócę.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Kurs domowego wyrobu cydru w Beerokracji

Lubię napić się cydru od czasu do czasu. Kiedy kreski na moim okiennym termometrze zaczynają się zwiększać, a widne wieczory zaczynają robić się coraz dłuższe, nabieram ochotę na szklaneczkę tego trunku. A jeśli sączy się go gdzieś w okolicznościach przyrody - to jest już idealnie :)

Przeglądając ostatnio inicjatywy/wydarzenia publikowane na różnych stronach na Facebooku natrafiłam na otwarte zaproszenie na kurs domowego wyrobu cydru. Za organizacją tego wydarzenia stoi Uncle and Nephew Ciders oraz Piwo i cydr. W sumie na domowym wyrobie cydru nie znam się zbyt dobrze, uznałam więc, że najwyższy czas poszerzyć horyzonty i wziąć udział w spotkaniu. W skrócie: termin spotkania - 31 marca, godzina - 18:30, miejsce - pub mieszczący się w samym centrum Warszawy czyli popularna Beerokracja. Idę. 
Pierwsze spostrzeżenie - trochę niespotykana, jak dla mnie, koncepcja organizacji wydarzenia. Zorganizowane ono zostało w tym samym miejscu co bar. Stoliki dla uczestników kursu nie zostały w żaden sposób wydzielony. Moim zdaniem negatywnie wpłynęło to na akustykę i odbiór przekazywanych, przez organizatorów spotkania, treści. Wiadomo jak wygląda sytuacja w tłocznym pubie. Wszechobecny gwar i szmer. OK, rozumiem. O taką właśnie atmosferę chodzi jeśli wybieram się tam ze znajomymi na szklaneczkę piwa/wina/cydru. Jednak organizowanie w takim miejscu wykładu trochę mija się z celem.
Co do samej prezentacji - na samym początku mieliśmy okazję poznać historię cydru. Wykład trwał ponad godzinę. Z jednej strony to coś na plus, szczególnie dla osób, które na temat cydru nie mają zielonego pojęcia. Wiem, że przewidziano to w opisie spotkania, jednakże miałam nadzieję, że większa część spotkania przeznaczona zostanie na tematykę właściwą - zaznaczoną w tytule wydarzenia. Tym bardziej, że spotkanie potrwał miało mniej więcej 2 godziny. Niestety, nie dotrwałam do końca spotkania i nie miałam okazji poznać tajników jego odpowiedniego przyrządzania. 
W czasie części teoretycznej wykładu miałam jednak okazję spróbować najnowszego cydru w portfolio organizatorów spotkania czyli "Japko", które serdecznie polecam. Dobry balans słodyczy i kwasowości, dość delikatne, o posmaku drożdży. 
Dla organizatorów podziękowania za naprawdę fajny pomysł i inicjatywę, radziłabym jednak następnym razem o przemyślenie innego miejsca lub przygotowania miejsca spotkania.

piątek, 1 kwietnia 2016

Sycylia - subiektywny przewodnik po prowincji Mesyna (Messina)

Zapraszam na kolejny wpis z cyklu podróży widelcem i butelką po mapie :-)


Dziś zatrzymuję się na Sycylii, która dla mnie na zawsze pozostanie miejscem niezwykłym. W aspekcie historyczno-kulturowym warto zauważyć, iż na jej rozwój wpływ mieli Arabowie, Normanowie, Grecy, Hiszpanie oraz sami Włosi. Istny tygiel kulturowy. Dostrzega się to na każdym kroku: spacerując tutejszymi uliczkami, smakując miejscowe potrawy oraz podziwiając architekturę tutejszych budynków, zarówno świeckich, jak i sakralnych. Obszarem ciekawym i z pewnością wartym zobaczenia jest prowincja Mesyna. To właśnie tu postawimy nasze pierwsze kroki, jeśli na wyspę przedostaniemy się z Kalabrii. Mesyna jest ważnym ośrodkiem historycznym i turystycznym. Jest również największym miastem prowincji, i trzecim co do wielkości (po Palermo i Katanii) miastem na wyspie. Jest ona również niezwykle istotnym portem, łączy wyspiarską Sycylię z kontynentem europejskim. To właśnie stąd każdego dnia wyruszają statki i promy w kierunku Reggio di Calabria. Na Sycylię możemy się dostać bowiem jedynie drogą morską lub lotniczą.
 Historia Mesyny jest jednakże tragiczna. W 1908 roku miasto zostało niemal całkowicie zniszczone przez potężne tsunami wywołane silnym trzęsieniem ziemi. Kolejne zniszczenia zostały dokonane w wyniku bombardowań alianckich w 1943 roku. Na szczęście Mesyna powróciła do swej dawnej świetności dzięki skrupulatnym pracom rekonstrukcyjnym i rewitalizacyjnym. Możemy dzięki temu, między innymi, ponownie podziwiać wspaniałą wieżę zegarową znajdującą się przy Duomo:

Codziennie w samo południe ma miejsce zapierający dech w piersiach 15 minutowy spektakl, kiedy to mechanizm zegarowy ożywia zdobiące go figury. Jest on naprawdę wart zobaczenia. Nie powinni przyglądać się mu jednak studenci. Miejscowy przesąd głosi, iż ten kto spojrzy wówczas na wieżę nie ukończy szkoły wyższej. Cały mechanizm zegarowy jest unikatowy również dlatego, iż jest on na chwilę obecną największy na świecie.
Będąc w Messynie, warto spróbować też miejscowej focacci. Różnią się one bowiem od tych, które możemy spotkać w innych regionach Włoch i Sycylii. Do ich wyrobu używa się bowiem specjalnej mieszaniny mąk.


Annunziata dei Catalani. Jest to bowiem jeden z nielicznych budynków, który nie został zniszczony w czasie tsunami i bombardowań. Co do miejscowej kuchni, to każdy powinien spróbować lokalnej
Odwiedzający prowincję powinien skierować swoje kroki również w kierunku miejscowości Barcelona Pozzo di Gotto. Miasto może pochwalać się kilkoma ciekawymi zabytkami takimi jak Basilica minore di San Sebastiano czy Chiesa e convento dei Carmelitani. Zwiedzanie nie powinno zająć nam więcej niż kilka godzin. Punktem obowiązkowym wycieczki powinno być jednak  odwiedzenie znajdującego się na terenie administracyjnym miasta – Parco Museo „Jalari”.

Jest to miejsce naprawdę niezwykłe. Niestety nie jest zbyt dobrze znane wielu zagranicznym turystom. „Jalari” usytuowany jest na wysokim wzgórzu i dzięki temu mamy możliwość, aby podziwiać stąd zapierający dech w piersiach sycylijski pejzaż. Na terenie parku siedzibę ma również towarzystwo agroturystyczne gdzie, tak jak przed wiekami, wytwarza się miód czy dżemy z rosnących na terenie parku pomarańczy i cytryn. Odbywają się tutaj również liczne koncerty, spektakle i inne wydarzenia kulturalne.
Kiedy już zasmakujemy spokoju i chwili wytchnienia powinniśmy udać się do portowego miasteczka Milazzo. Jest to satelicka miejscowość Barcelona Pozzo di Gotto. To tutaj okoliczni mieszkańcy przyjeżdżają by bawić się i smakować nocnego życia. Miasto oferuje jednak wiele ciekawych zabytków takich jak średniowieczny zamek (Il castello di Milazzo), Il duomo Nuovo czy il Palazzo D’Amico. Milazzo jest również ważnym sycylijskim portem. Wypływają stąd statki na znajdujące się w pobliżu wyspy Liparyjskie (szczególnie warte zobaczenia są wysepki Vulcano i Lipari). Kilka razy w tygodniu mają miejsce również kursy do Neapolu.

Szczerze polecam te miejsca wszystkim planującym swą podróż na Sycylię!

niedziela, 27 marca 2016

Ripa Magna Corvina Tenuta Valleselle

Nazwa: Ripa Magna Corvina, Tenuta Valleselle Tinazzi
Miejsce pochodzenia: Werona, Włochy
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Szczep: Corvina Veronese
Rok produkcji: 2014
Zawartość alkoholu: 14 %
Cena: 56 zł
Miejsce zakupu: otrzymane w prezencie w ramach współpracy z M&P
Ocena końcowa: 5,5/6


Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkanocnych :) ! Mam nadzieję, że spędzacie je w gronie najbliższych przy suto zastawionych stołach. W tym szczególnym dniu, w moim domu, nie mogło zabraknąć wyjątkowego wina, które skonsumowane zostało do rodzinnego,  świątecznego obiadu. Zapraszam wszystkich na recenzję pochodzącego z Verony wina - Ripa Magna Corvina od Tenuta Valleselle Tinazzi.
 
Przede wszystkim, duże wrażenie - na mnie i moich bliskich - zrobiła elegancka i stosunkowo ciężka butelka. Idealnie nada się na prezent! Po przelaniu do kieliszka naszym oczom ukazuje się intensywnie rubinowy trunek. Jest dość gęsty i odznacza się dużą zawartością tanin. Jest to charakterystyczne dla win wyprodukowanych z tego szczepu. W nosie wyczuwalne są aromaty czerwonych owoców, przebijają się również lekkie aromaty korzenne. Ripa Magna Corvina to wino mocno skoncentrowane, po przelaniu do kieliszków dobrze jest chwilę odczekać lub uprzednio je zdekantować. W ustach wyczuwalne są aromaty owoców leśnych. Lekko wyczuwalna jest tu beczka. W tym wypadku mamy również do czynienia z bardzo dobrym bilansem kwasowości i słodyczy.
 
Muszę przyznać, że Ripa Magna Corvina to bardzo dobre wino, które idealnie sprawdzi się na wyjątkowe okazje.
Należy również dodać, że jego cena nie jest wygórowana.
 
Polecam :)