sobota, 28 grudnia 2013

Wino musujące, szampan....? Przygotowania do Sylwestra czas zacząć!

Wkrótce Sylwester. Zapewne większość z nas punktualnie o północy powita Nowy Rok z butelką szampana bądź wina musującego w ręku, aby wraz ze znajomymi uczcić nadejście Nowego Roku. Uważam, że to doskonała okazja by przyjrzeć się nieco bliżej najpopularniejszym w naszym kraju winom musującym oraz szampanom w celu określenia podstawowych różnic między nimi. W końcu bąbelki bąbelkom nie równe... ;) Przy powitaniu Nowego Roku utarło się mówić, że z tej okazji otworzymy butelkę szampana. Prawda jest jednak taka, iż mówiąc "szampan", bardzo często sięgamy po butelkę jednego z tańszych "win musujących".


Prawdziwy szampan jest winem musującym produkowanym w Szampanii, czyli regionie winiarskim położonym wokół Reims i Épernay (mniej więcej 150 km na wschód od Paryża). Jakiekolwiek inne wina musujące zgodnie z regulacjami unijnymi nie mają prawa do korzystania z tej nazwy, więc szampanami nie są. Najprościej rzecz ujmując: wino musujące jest po prostu rodzajem wina, zaś szampan jest jednym z rodzajów wina musującego.

I tu od razu pojawia się odpowiedź na to popularne pytanie -wino musujące to rodzaj wina a szampan jest jednym z rodzajów win musujących. Szampany powstają we francuskim regionie Szampanii i powstają według ściśle określonych procedur. Ale obok szampanów jest cała masa innych win musujących – cava (nie kawa), prosecco, lambrusco itp.

Wina musujące stanowią idealną alternatywę dla tych, którzy nie chcą wydać zbyt wiele na bardzo kosztownego szampana. Wina musujące są obecnie popularne na całym świecie. 
Produkuje się je na kilka sposobów:
  • Metoda klasyczna (tradycyjna).
Wykorzystując metodę podobną przy produkcji szampana, polegającą na przeprowadzeniu wtórnej fermentacji w butelce. Sutkiem tego jest musowanie wina.
  • Metoda zbiornikowa.
Wykorzystując metodę polegającą na przeprowadzeniu wtórnej fermentacji nie w butelkach, lecz w wielkich zbiornikach. Jest ona znacznie prostsza i tańsza. Należy jednak pamiętać, że wina powstające przy jej zastosowaniu charakteryzują się znacznie mniejszą pienistością oraz trwałością.
  • Saturacja.
Najprostszy i najtańszy sposób produkcji win musujących to saturacja, czyli nasycenie wina dwutlenkiem węgla. Wino takie następnie korkuje się i zabezpiecza przed wystrzeleniem korka drutem. Kosztują one niewiele i prawdę mówiąc większość spośród tych win nie jest godne polecenia.



  • FRANCUSKIE WINA MUSUJĄCE
Szampany
W Szampanii produkuje je się z trzech szczepów. Należą do nich Chardonnay, Pinot Noir i Pinot Meunier. Produkowane są metodą klasyczną, którą w powszechnym przekonaniu wynalazł mnich Dom Pérignon.
Produkcja szampana jest obłożona ściśle określonymi przepisami, które wyróżniają go spośród innych win musujących. W szczególności jego produkcję charakteryzuje: ściśle określony obszar uprawy, regulowany sposób uprawy, ograniczenia wielkości zbiorów z jednostki powierzchni, ręczne zbiory winogron, dokładne wyciskanie następujące szybko po zbiorze, fermentacja wina w butelkach.

Cremant
Posiadają niższą zawartość dwutlenku węgla od szampanów oraz mają bardziej kremową strukturę. Wytwarza się je metodą tradycyjną z różnych odmian winogron.


  • HISZPAŃSKIE WINA MUSUJĄCE
Cava 
Najwięcej win tego typu produkuje się w Katalonii. Produkuje się ją metodą tradycyjną - tzn. w taki sam sposób jak szampana. Lecz w jej wypadku wykorzystuje się głównie regionalne, hiszpańskie odmiany winogron. Do najpopularniejszych należą macabeo, xarel.lo oraz parellada. Cavy zazwyczaj są prostsze i słodsze w smaku od szampanów.

  • WŁOSKIE WINA MUSUJĄCE
Większość włoskich win musujących, wytrawnych oraz półsłodkich, powstaje w zamkniętych kadziach (wł. metodo charmat). Wyjątkiem jest Asti Spumante, które poddawane jest jednemu tylko procesowi fermentacji w kadziach i dzięki temu zachowuje delikatną słodycz oraz jedyny w swoim rodzaju aromat winogron z odmiany Moscato.


Lambrusco 
Jest to czerwone wino (choć niekiedy występuje w odmianie białej) musujące wywodzące się z regionu Emilia-Romania. Jest słynne ze swojej obfitej piany, którą wytwarza musując. Obecnie coraz popularniejsze staje się Lambrusco w swej wytrawnej odmianie, która odznacza się delikatnym drożdżowym posmakiem oraz lekko gorzkim finiszem. Produkuje się je przy zastosowaniu tzw. metody Charmat (w zamkniętych kadziach).

Prosecco

Jego ojczyzną jest Wenecja Euganejska (Veneto). Nie przechodzi fermentacji w butelce, lecz w dużych hermetycznie zamkniętych zbiornikach. Dopiero potem, pod ciśnieniem, przelewa się je do butelek. Produkuje się je zatem przy użyciu tzw. metody Charmat. Odznacza się delikatną kwasowością oraz owocowym posmakiem. Jest lekkie i delikatne. To jedno z moich ulubionych win musujących!

Asti
Wywodzi się z Piemontu. Z winogron Moscato Bianco produkuje się Asti oraz Moscato d'Asti. Asti to wina typu spumante (musujące), które odznaczają się niską zawartości alkoholu (ok. 8-9%) oraz średnią lub dużą zawartością cukru i kwasu. Moscato d'Asti to najczęściej wina typu frizzante (delikatnie musujące). Mają niższą zawartość alkoholu (czasem tylko 4%), cukru, oraz nieco inną teksturę.

  • NIEMIECKIE WINA MUSUJĄCE
Sekt
Niemieckie wina musujące produkowane są z reguły metodą fermentacji w kadzi, rzadziej w butelkach przy wykorzystaniu, najczęściej gron typu Riesling, Pinot Blanc, Pinot gris lub Pinot Noir.

środa, 11 grudnia 2013

Mikołajki w fabryce czekolady E.Wedel


Tegoroczne Mikołajki z pewnością na długo pozostaną w mej pamięci. Nie tylko ze względu na niekorzystne warunki atmosferyczne oraz orkan Ksawery hulający za oknem. Tego dnia ponownie mogłam poczuć się jak dziecko. Bo któż z nas nie marzył w dzieciństwie by - jak w książce "Charlie i fabryka czekolady" - udać się na zwiedzanie prawdziwej manufaktury czekolady. Ja uzyskałam taką możliwość, za sprawą zaproszenia od "E.Wedel". Na własne oczy, mogłam przyjrzeć się produkcji ich najsłynniejszych czekoladowych specjałów.


Siedziba firmy mieści się przy ul. Zamoyskiego 28/30 w Warszawie. To tutaj produkowane są takie czekoladowe specjały jak "Ptasie Mleczko", "Torcik Wedlowski", czekolady pełne, czekolady nadziewane... oj, dużo by wymieniać...
Dzień ten dostarczył nam wielu atrakcji. Na początku zostaliśmy zabrani na małą wycieczkę po fabryce. Aby wejść na halę produkcyjną musieliśmy przebrać się w odpowiednie jednorazowe stroje oraz obuwie ochronne. Dopiero wtedy mogliśmy udać się w miejsce docelowe. A hala produkcyjna to miejsce naprawdę niezwykłe. Mieliśmy okazję, by zobaczyć w jaki sposób wytwarza się czekolady nadziewane z oferty Wedla m.in. "czekoladę o smaku Panna Cotta". Jednakże tym, co wprawiło nas w największy zachwyt było to, że zostaliśmy zabrani na linię produkcyjną legendarnego "Ptasiego Mleczka".
W czasie tego dnia, naszym przewodnikiem był Pan Witold Ziobrowski - dyrektor zarządzający Wedla. Niemalże przez cały czas opowiadał nam anegdoty oraz ciekawostki z historii fabryki czekolady. 





















Po zwiedzaniu zostaliśmy zaproszeni na warsztaty, które zostały poprowadzone przez Janusza i Joannę Profus. Otrzymałam swój mały "warsztat pracy" czyli "czysty" Torcik Wedlowski oraz czekoladową bombkę. Każdy z uczestników miał okazję zabawić się w cukiernika. W celu ich ozdobienia otrzymaliśmy do dyspozycji czekoladowe pisaki. Znów poczułam się jak dziecko. Warsztaty uważam za udane. 

 



















Na zakończenie wizyty zostaliśmy zaprowadzeni do sali w której znajduje się świąteczna witryna wykonana z 850 kg czekolady. Jej największym i najbardziej efektownym elementem jest choinka o wysokości 2,60 m, o wadze 380 kg. Została ona wykonana przez pracowników "Pracowni Rarytasów E.Wedel", pod okiem Janusza Profusa. 
Tym którzy chcieliby zobaczyć ją na własne oczy zachęcam do wizyty na Zamoyskiego. Witrynę będzie można podziwiać, aż do końca stycznia.


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Jancis Robinson "Kurs wiedzy o winie"

"Kurs wiedzy o winie" autorstwa Jancis Robinson to niezwykle interesująca pozycja literacka, która pod koniec listopada b.r. ukazała się w księgarniach nakładem IVV Media Sp. z.o.o. 
Pierwsze wydanie tej książki, w polskiej wersji językowej, pojawiło się w 2003 roku. Najnowszy egzemplarz został poprawiony oraz uzupełniony m.in. o rozdział opracowany przez Ewę Rybak, który poświęcony został naszym rodzimym winom oraz winnicom.


Zanim przejdę do recenzji książki warto poświęcić chwilę uwagi jej autorce. Jancis Robinson - bo o niej mowa -  jest jednym z najważniejszych krytyków winiarskich na świecie. Jest również uznaną autorką książek. Warto wspomnieć, iż otrzymała ona tytuł „Master of Wine” (MW). Jest to kwalifikacja, która przyznawana jest wyłącznie osobom o potwierdzonej wiedzy o winie. Obecnie, kwalifikację taką posiada jedynie 21 osób.
"Kurs wiedzy o winie" to książka, która została podzielona na cztery rozdziały, w których omówione zostały kolejne zagadnienia. Świat wina jest w niej przedstawiony w wielu aspektach.
Rozdział pierwszy zatytułowany "skorzystać jak najwięcej" wyjaśnia m.in. w jaki sposób poprawnie odczytywać etykiety, jak łączyć wino z jedzeniem, jak powinno się serwować wino oraz czym należy kierować się wybierając wino w restauracji.
W części drugiej, krok po kroku, przedstawiony zostaje proces tworzenia wina, poczynając od sposobu uprawy winorośli do samej produkcji. Zostało w nim uwzględnione m.in na czym polega wyrób win musujących oraz słodkich.
W rozdziale trzecim scharakteryzowane zostały najpopularniejsze odmiany winorośli, zaś w części ostatniej zatytułowanej "świat wina" czytelnik może zagłębić się w kompleksowe rozważania na temat najważniejszych krajów winiarskich. Fascynującą podróż po świecie win odbędziemy m.in. we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Austrii, USA, Chile, Australii, RPA czy Nowej Zelandii.



"Kurs wiedzy o winie" to pozycja obowiązkowa na półce każdego miłośnika win. Zarówno wprawieni winomani, jak i laicy znajdą w niej coś dla siebie. Przyda się ona każdemu kto chciałby nauczyć się w fachowy sposób degustować wino. W podrozdziale zatytułowanym "jak degustować wino" znaleźć można m.in. opis ćwiczeń degustacyjnych oraz koło aromatów. Książka ta została napisana w przystępny sposób. Autorka posługuje się zrozumiałymi dla wszystkich zwrotami.
Dodatkową wartością tego wydania jest to, iż zostało ono przetłumaczone oraz zredagowane przez najlepszych fachowców w dziedzinie winiarstwa. Dzięki temu "Kursu wiedzy o winie" wyróżnia się wysoką jakością edytorską oraz merytoryczną.



Dane szczegółowe:

Tytuł: "Kurs wiedzy o winie"
Autor: Jancis Robinson
Wydawca: IVV Media  Sp.z.o.o 
Tłumaczenie: Opracowanie zbiorowe
Rok wydania: 2013
Okładka: twarda
Liczba stron: 359
Cena: 99 zł

sobota, 7 grudnia 2013

Appellation Bordeaux Controlee z Lidla

Nazwa: Appellation Bordeaux Controlee
Szczep: Cabernet Sauvignon, Merlot
Miejsce pochodzenia: Bordeaux, Francja
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Zawartość alkoholu: 12,5%
Rocznik: 2012
Miejsce zakupu:  Lidl
Ocena końcowa: 4,5/6
 
Całkiem przyjemne, codzienne wino. Nie należy spodziewać się jakiś większych uniesień. 
Kolor przyjemny, głęboki z wyraźnym odcieniem ciemnej śliwki. Zapach niezbyt intensywny. W ustach wyczuwalne są delikatne aromaty owocowe (w szczególności poziomki i maliny). 
Trochę brak mu ciała i potężniejszej struktury. Nie jest to produkt wybitny, ale nie jest również zły. 
W kwestii doboru do potraw to całkiem nieźle skomponować się może z deską serów oraz pieczonymi mięsami.

piątek, 6 grudnia 2013

Czekolada z Modica. Sycylijski skarb.


Dzisiejsza wizyta w Fabryce Czekolady E.Wedel (relacja wkrótce!) przywołała u mnie wspomnienia czasów, kiedy mieszkałam na Sycylii. Mieszkańcy wyspy z wypiekami na twarzy opowiadali mi wówczas o ich niezwykłym produkcie regionalnym jakim jest.... czekolada. Tak, tak... Włosi zajmują się jej produkcją od wieków. Było to dla mnie dużym zaskoczeniem. Choć, przez przyjazdem na Półwysep Apeniński, wiedziałam o zamiłowaniu jego mieszkańców do wszelakich słodkości, nie miałam pojęcia, iż od wieków zajmują się oni produkcją właśnie tego wyrobu cukierniczego.




We Włoszech, każdy dzień zaczyna się zazwyczaj od filiżanki espresso lub cappuccino oraz posiłku w skład którego wchodzą różnego rodzaju granity, płatki śniadaniowe, biszkopty, brioche czy chleb z Nutellą. Kanapka z szynką i serem to dla nich niemalże zbrodnia.

Na Sycylii, wśród słodkości, króluje natomiast Cioccolato di Modica. Jest to jeden z najsłynniejszych i najlepszych wyrobów cukierniczych wywodzących się z prowincji Ragusa (położonej na wschodniej części wyspy). Posiada ona status "prodotto agroalimentare tradizionale della Sicilia", czyli tradycyjnego sycylijskiego produktu spożywczego. Status ten przyznawany jest przez włoskie Ministerstwo Rolnictwa, Żywności i Leśnictwa. Zgodnie z tradycją produkowana jest ona w taki sam sposób w jaki robili to starożytni Aztekowie, zaś historia jej wytwarzania sięga XVI wieku.

Receptura oraz sposób jej produkcji został przywieziony na Sycylię przez Hiszpanów. W czasie gdy dokonywali oni swych pierwszych odkryć w Nowym Świecie, ta malownicza wyspa znajdowała się pod ich wpływem. 

Czym różni się Cioccolato di Modica od innych wyrobów cukierniczych znanych nam z rodzimych półek sklepowych? Co tak bardzo ją wyróżnia? Po pierwsze – wytwarzana jest ona prosto z ziaren kakaowca. Do jej produkcji nie używa się masła kakaowego czy lecytyny sojowej. Nie zawiera żadnych konserwantów oraz barwników. Przyglądając się składnikom nie można oprzeć się wrażeniu, że ma się przed sobą produkt najwyższej jakości. Każda tabliczka zawiera bowiem tylko dwa lub trzy składniki – masę kakaową, cukier oraz aromat smakowy. Tradycyjne warianty aromatyczne to wanilia, cynamon oraz ostre peperoncino. Ostatnia dużą popularność zyskuje jednak czekolada z dodatkiem wina Nero d'Avola czy Marsala! Nero d'Avola to, jak wiadomo, jedna z najważniejszych, czerwonych sycylijskich odmian winorośli. Marsala to zaś bardzo słodkie wino wywodzące się z zachodniej części wyspy.
Innymi smakami, których możemy skosztować to m.in. aromat pomarańczowy, kawa, cytryna, biały pieprz, pistacja lub imbir. Przy jej konsumpcji wyczuwa się również drobne ziarenka cukru.

Innym znakiem szczególnym jest niezmienna wielkość tabliczek, która wynosi zawsze 13 cm długości, 4,5 cm szerokości oraz 1,2 cm wysokości. Waga jednej czekolady to zazwyczaj 100 g. Każda pojedyncza tabliczka dzielona jest na cztery równe części. Ze względu na grubość czekolady ciężko jest ułamać mniejszy kawałek, co nie wróży dobrze łasuchom.

Producenci czekolady z Sycylii zachęcają również do wykorzystywania swego produktu jako podstawowego składnika domowej, gorącej czekolady. Wystarczy bowiem rozpuścić ją w gorącym mleku lub wodzie, dzięki czemu uzyskać możemy filiżankę pysznego, zdrowego i aromatycznego napoju.
Warto również wspomnieć, iż zgodnie z miejscową tradycją czekoladę tę spożywało się również z chlebem lub wykorzystywało w kuchni do przygotowywania innych aromatycznych dań.

 Jak widać, czekolada jest dla Włochów bardzo ważna. Poświęcony jest jej specjalny festyn. Od 2009 roku Gmina Modica, we współpracy z Fine Chocolate Organization zajmuje się promowaniem oraz przygotowaniem imprezy o nazwie "Chocobarocco". Zastąpiła ona wcześniejszy obchody "dnia czekolady" o nazwie Eurochocolate. Rok rocznie ma ona miejsce w październiku w miejscowości Perugia. Nie pozostaje zatem nic innego jak próbować oferowanych nam przeróżnych wariantów smakowych i rozsmakowywać się w niezwykłym i unikalnym smaku sycylijskiej czekolady.

Polecam w szczególności te, do których przygotowania wykorzystano znakomite włoskie wina :)

Natomiast, już za kilka dni zapraszam na relację z wizyty w Fabryce E. Wedel.  Naszej chluby, którą powinniśmy chwalić się za granicą jeśli chodzi o produkcję czekolady.


środa, 4 grudnia 2013

Ciambellini z winem i....do wina.

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Większość z nas będzie obdarowywać swych bliskich mniejszymi czy większymi upominkami. Niektórzy na pewno wybiorą na prezent butelkę dobrego wina. Są jednak tacy, którzy preferują dawać najbliższym prezenty, które zostały wykonane własnoręcznie. Świetnym pomysłem, w tym wypadku, mogą być ciasteczka, które bez trudu możemy przygotować w domowym zaciszu...a co jeśli jednym z podstawowych składników, niezbędnych do ich wykonania, jest wino? Cóż... chyba nie muszę nikogo dłużej zachęcać. Zapraszam na Ciambellini al vino - pyszne, kruche włoskie ciasteczka. 



Jak mawiają mieszkańcy Italii, w każdym włoskim domu nie może zabraknąć dwóch podstawowych składników. Są nimi dobrej jakości oliwa z oliwek oraz wino. Te ciasteczka zawierają każdy z tych ingredientów! Swój rodowód mają w Lacjum (a dokładniej wywodzą się z obszaru określanego jako "Castelli Romani"), skąd pochodzą takie znakomite białe wina jak Frescati czy Marino.

SKŁADNIKI (na ok. 100 - 120 ciastek)
  • cukier puder (1 szklanka + do udekorowania ciasteczek)
  • oliwa z oliwek (1 szklanka)
  • białe wino (1 szklanka)*
  • mąka pszenna ( 6 szklanek)
  • drożdże suszone (1 opakowanie)
  • skórka otarta z 1 cytryny**
* Najlepiej sprawdzi się wino wytrawne lub półwytrawne. 
Białe wino można zastąpić również winem czerwonym. W tym przepisie polecam eksperymentować także z winem musującym (które dodatkowo spulchnia ciastka).
** Można ją zastąpić skórką pomarańczową, mielonym cynamonem, kardamonem lub aromatem migdałowy. Możliwości, w tym wypadku, są nieograniczone!

WYKONANIE

W dużej misce połączyć cukier puder, oliwę z oliwek oraz wino. Dokładnie wymieszać. Następnie, dodać skórkę otartą z cytryny. Stopniowo przesiewać mąkę, cały czas mieszając. Po dodaniu pierwszej szklanki mąki, wsypać drożdże. Kontynuować dodawanie pozostałej mąki, aż do osiągnięcia odpowiedniej konsystencji (ciasto powinno odchodzić od ręki i nie być klejące).  
Odstawić na 10 minut w ciepłe miejsce.

Nagrzać piekarnik do 180°C. Uformować ciasteczka. Pokryć je cukrem i rozłożyć na blasze, wyłożonej uprzednio, papierem do pieczenia

Piec przez około 10-15 minut (do tzw. "suchego patyczka" i delikatnego zezłocenia).  Pozostawić do ostygnięcia i przechowywać je szczelnie zamkniętym pojemniku.

Buon Appetito! 

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Sagrantino di Montefalco z Lidla

Nazwa: Torrito del Falco
Szczep: Sagrantino di Montefalco (DOCG)
Miejsce pochodzenia:
Włochy
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Zawartość alkoholu: 15%
Rocznik: 2008
Miejsce zakupu:  ok. 40 zł
Ocena końcowa: 5/6
Lidl potrafi zaskakiwać. Widać ostatnio, że starają się zerwać z wizerunkiem "dyskontu" z tanimi winami na rzecz sklepu z dobrymi winami w rozsądnej cenie. Na ich półkach zaczynają pojawiać się coraz lepsze etykiety za przystępną cenę. Szczególnie wśród, szeroko reklamowanej ostatnio, oferty francuskiej.

Podobna sytuacja tyczy się win, które pojawiają się raz na jakiś czas w ramach jednego z "tygodni kulinarnych". W czasie jednego z nich (włoskiego) zakupiłam butelkę Sagrantino di Montefalco DOCG. Mając w pamięci, że Sagrantino to ciekawa umbryjska odmiana autochtoniczna, wchodząca w skład win Monefalco, zdecydowałam się na ten zakup.
Muszę przyznać, iż nie zawiodłam się. Jest to całkiem przyjemne wino, posiadające cechy charakterystyczne tego szczepu. Odznacza się ono intensywnym rubinowym kolorem, który posiada również delikatne fioletowe refleksy. W ustach wyczuwalne są nuty wanilii oraz czerwonych owoców (jagód, śliwek). Wino to jest dobrze zbudowane, taniczne, o dość długim finiszu.
Polecam.

sobota, 30 listopada 2013

Czerwona Krewetka w Warszawie czyli listopadowe Gambero Rosso

Warszawa. 27 listopada b.r. Za oknem szaruga. Aura za oknem jest niesprzyjająca. Ja jednak z ochotą kieruję się w stronę Domu Towarowego vitkAc przy ul. Brackiej w Warszawie. To właśnie w tym miejscu, już za chwilę, powinno odbyć się niezwykłe wydarzenie czyli GAMBERO ROSSO Vini d'Italia tour 2013/2014. Na tę imprezę ponownie (jak co roku), zaprosił nas MAGAZYN WINO.  



Warszawa jest tylko jednym z  punktów na trasie "Czerwonej Krewetki". Od 25 listopada 2013 roku, aż do stycznia 2014 winiarze z Italii są w nieustającej trasie, mające na celu promocje swoich regionów oraz wyrobów. Ich podróż zaczyna się w Zurychu, by przejeżdżając m.in przez Sztokholm, Olso, Kopenhagę i Miami zakończyć swą podróż w odległym i egotycznym Tokyo. Tym bardziej cieszy, iż zdecydowali się promować również w stolicy naszego kraju. Wart odnotowania jest fakt, iż w wydarzeniu tym uczestniczyć mogły nie tylko osoby z branży, lecz wszyscy miłośnicy win, którzy dokonali rejestracji. Frekwencja w tym roku dopisała wyjątkowo! Było dużo ludzi, ale nie było tłoczno. Każdy miała szansę, by spróbować interesujących go win, które przyjechały do nas ze słonecznej Italii.

 A jak wyglądała tegoroczna degustacja?


Imprezę zainicjowała krótka konferencja prasowa, na której zaprezentowane zostało najnowsze wydanie (27 z kolei) książki poświęconej najlepszym winom według "Gambero Rosso" czyli „Vini d’Italia 2014". Tegoroczne wydanie zawiera opis, aż 20 tys. win pochodzących z 2360 winnic. Tylko 415 z nich zostało przyznane najwyższe odznaczenie, czyli osławione "Tre Bicchieri". Jak możemy przeczytać, jest to "(...) niezbędny przewodnik win włoskich, przygotowany dla wszystkich osób pracujących w branży winiarskiej oraz wszystkich osób zainteresowanych winami najwyższej jakości ".

Istotnym punktem każdej degustacji są zawsze seminaria. W tym roku zostało ono poprowadzone przez Gianniego Fabrizio, który jest jednym z redaktorów naczelnych "Czerwonej Krewetki". Sprawdził się on w tej roli znakomicie. Każdemu z zaprezentowanych win poświęcił dużo uwagi, starając się poszerzyć wiedzę zebranych na temat omawianych szczepów oraz włoskich regionów winiarskich. Jego opowieści zostały okraszone interesującymi, a czasem zabawnymi ciekawostkami dotyczące historii rodzin winiarskich czy okoliczności, które przyczyniły się do ich rozwoju i popularności.
Spośród 15 zaprezentowanych win, tylko 3 były winami białymi. Mnie zauroczyło najbardziej pochodzące z Sardynii Vermentino 2012 (Tenute Sella&Mosca). Mineralne, delikatnie słodkie oraz owocowe w ustach. Było ono jednak dość krótkie. Z win czerwonych polecić mogę w szczególności Barolo Lazzarito Mirafiore 2008 (Mirafiore - Fontanafredda). Nietypowe, jak na Barolo. Intensywnie owocowe, przyjemne, niezbyt alkoholowe, z długim finiszem. Nie mogę pominąć również Dolcetto di Ovada Il Convivo 2011 (Gaggino). Wino to określić mogę jako owocowe (wyczuwalne w szczególności czereśnie i wiśnie) i taniczne. Wyróżnić mogę również Montepulciano d'Abruzzo Zero 2011 (Collefriso). 

Na degustacji ogólnej można było natomiast skosztować win pochodzących od ponad 30 producentów. Silną reprezentację wystawiło zarówno Południe, Centrum, jak i Północ Italii. Ciekawe etykiety zaprezentowały mało znane w Polsce regiony winiarskie Włoch czyli: Marche (~3% produkcji DOC) oraz Basilicata (~0,1 produkcji DOC). Doskonałe zaprezentowali się winiarze z Friuli Venezia Giulia. Cantina Livon przedstawiła zaskakująco dobre Collio Bianco Solarco 2012 oraz całkiem ciekawe Cabernet Sauvignon RoncAlto 2007. Wina uprawiane w ich winnicy odznaczają się bardzo dużą mineralnością oraz świeżością.

Reasumując. Nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na kolejną edycję tego wydarzenia w Polsce.

piątek, 29 listopada 2013

Makaron, sos i wino. Połączenie idealne.

Makaron i wino to mariaż idealny. We Włoszech do pizzy podaje się zazwyczaj piwo. Do makaronu, zaś obowiązującym napojem jest niemal zawsze wino. 



Makaron (wł. pasta), stanowi dla Włochów podstawowy produkt po który sięgają w porze obiadu lub kolacji. Wydawać by się mogło, iż przy tak bogatym wachlarzu typów past oraz sosów dostępnych na rynku powinniśmy przede wszystkim kierować się tym na co w danej chwili mamy ochotę, nie bacząc na żadne określone zasady. Okazuje się jednak, że dla mieszkańców Italii sprawa doboru odpowiedniego rodzaju makaronu do określonego rodzaju wina, sosu czy składników to rzecz niemalże święta. W tej sprawie obowiązują pewne ściśle określone i niepodważalne kryteria, które chciałabym dziś wszystkim przybliżyć. Reguły te są tu wszystkim znane i są one bardzo skrupulatnie przestrzegane.
Na wstępie nadmienić warto, iż spotkać się możemy z trzema głównymi rodzajami makaronu. Są to: pasta secca – czyli makaron paczkowany, który możemy nabyć w każdym większym sklepie. Jest on gotowy do spożycia po uprzednim ugotowaniu. Pasta fresca to, z języka włoskiego, makaron świeży. Domowy, o krótkim terminie przydatności do spożycia. Gotuje się on znacznie szybciej niż pasta secca. Ostatnim typem jest makaronu jest tzw. pasta ripiena, do której zaliczyć można m.in. tortellini oraz ravioli. Mówiąc oględnie jest to po prostu ciasto makaronowe, które napełnione zostało przeróżnymi farszami (mięsnymi lub wegetariańskimi).



Przechodzę jednak do rzeczy najważniejszej tzn. w jaki sposób powinniśmy dobierać rodzaj makaronu przygotowując określony rodzaj sosu. Jeśli mamy z tym kłopot to zdecydowanie powinniśmy zaopatrzyć się w duże ilości uniwersalnego penne rigate. Ten rodzaj makaronu jest naprawdę wszechstronny – doskonale komponuje się ze wszystkimi rodzajami sosów. Jednak w przypadku penne lisce czyli gładkiego, pozbawionego charakterystycznych prążek, odpowiednika poprzedniego wariantu lepiej zdecydować się na tzw. sosy typu „rustico”. Są one bardziej delikatne, a opierają się wyłącznie na świeżych i prostych składnikach. W tym wypadku naszą bazą są najczęściej świeże pomidory i przyprawy, takie jak bazylia czy oregano. Do tego typu sosu podałabym Chianti, Cabernet Sauvignon, Merlot, Syrah lub Nero d'Avola.

Wszechobecne i doskonale rozpoznawane spaghetti podaje się najczęściej z prostymi sosami uzyskując w ten sposób „pasta semplice”. Najczęstszym dodatkiem do spaghetti są passaty pomidorowe oraz oliwa z oliwek. Bazując na niej możemy skomponować popularny wśród studentów sos aglio, olio e peperoncino. Najczęściej wybieranym rodzajem spaghetti jest ten z numerem 5. Te o niższych wartościach jada się najczęściej w zupach. Innym daniem do którego wykorzystuje się ten rodzaj makaronu jest spaghetti burro e salvia. Sos ten jest niezwykle prosty i szybki w przygotowaniu. Idealnymi winami, które komponowałoby się z tymi sosami, byłoby Pinot Grigio albo Verdicchio.



Makaron linguine wyglądem jest zbliżony do spaghetti. Jest on jednak bardziej płaski od swojego poprzednika. Najczęściej spotkamy go w połączeniu z sosami z dodatkiem ryb oraz owoców morza. Bazą do przygotowania tych sosów jest tu najczęściej oliwa z oliwek. Do tego typu sosu podałabym Chablis,Chardonnay lub Sauvignon Blanc.
 
Popularnym i lubianym rodzajem makaronu są również farfalle. We Włoszech jednak za zbrodnię uważa się dodawanie tych małych kokardek do sosów których podstawą są passaty pomidorowe. Komponuje się je wyłącznie ze jasnymi sosami i składnikami, a więc ze śmietaną oraz rybami i owocami morza. Uważam, iż w tym wypadku idealnie sprawdziłoby się Riesling, Chardonnay, Trebbiano bądź Sauvignon Blanc.

Przeciętny Polak uważa, iż sos alla carbonara przyrządza się wyłącznie z użyciem makaronu spaghetti. Nic bardziej mylnego! Większość Włochów do tego dania wybiera najczęściej  podłużne bucatini. Na pierwszy rzut oka przypominają one spaghetti, są jednak od niego znacznie grubsze. Posiadają również charakterystyczną dziurkę przechodzącą przez środek. Bardzo popularnym daniem opartym na tym rodzaju makaronu jest także Bucatini all’Amatriciana. Podstawowymi składnikami do przygotowania tego sosu są pomidory oraz boczek. W tym wypadku idealnie pasowałoby Viognier lub Barolo. 




Ciekawym rodzajem makaronu są conchiglie. Kształtem przypomina on muszle. Duże conchiglie nadziewa się najczęściej dowolnym farszem, posypuje się je później startym parmezanem, a następnie zapieka w piekarniku. Małe muszelki (conchiglioni) można podawać, podobnie jak penne, ze wszystkimi rodzajami sosów.

W naszym kraju bardzo popularne są tzw. „świderki”, czyli włoskie fussili. W kuchni sycylijskiej najczęściej podaje się z różnego rodzajami pesto (zawiesistymi sosami opartymi na oliwie z oliwek). Do najpopularniejszych pesto należy pesto genovese (na bazie bazylii) oraz pesto rosso (sycylijskie, na bazie suszonych pomidorów). Do makaronu z pesto podałabym Barbera d'Alba


We Włoszech nieodłącznym towarzyszem dań makaronowych jest niemal zawsze twardy, żółty ser (wł. formaggio duro). Posypuje się nim gotowe danie tuż przed podaniem. Mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego w tym celu najczęściej sięgają po parmigiano reggiano, który doskonale komponuje się z białymi sosami. Posiada on jednak swoje zamienniki. Na Sardynii najczęściej wykorzystuje się wytwarzany z mleka owczego ser pecorino. Na Sycylii zaś, podstawowym dodatkiem jest miejscowa ricotta salata. Natomiast, w centralnych regionach Włoch stosuje się charakterystyczny caciocavallo
.
Należy pamiętać jeszcze o jednej istotnej niepisanej zasadzie – dań w których znajdują się ryby i owoce morza pod żadnym pozorem nie łączy się z serami! 

Na zakończenie, wymienię kilka najpopularniejszych dań pochodzących z kuchni sycylijskiej w których wykorzystuje się makaron. 
Są to: pasta alla Norma, danie którego podstawą jest sos pomidorowy, bakłażany oraz ser ricotta salata, spaghetti al nero di sepia czyli spaghetti przyprawione sosem z czarnej kałamarnicy oraz różne wariacje na temat pasta al forno – makaronu zapiekanego w piecu. Podstawą ostatniego dania jest najczęściej makaron lasagna.

Santadi u Marka Kondrata

Kolejna degustacja za nami. Tym razem, zagłębienie się w fascynującym świecie włoskich win, umożliwiła nam firma Kondrat Wina Wybrane. Na degustację win pochodzących z Sardynii zostałam zaproszona 25 listopada do restauracji Oliva znajdującej się przy ul. Ordynackiej 10/12 w Warszawie.




My mieliśmy, jednakże okazję zapoznać się z 6 winami, które znajdują się w ofercie producenta. Niestety, tylko 5 z nich znajduje się obecnie w portfolio importera. Wszystkie zaprezentowane etykiety pochodziły z winnicy Santadi. Położona jest ona w południowo-zachodniej części wyspy. Początki jej działalności sięgają lat 60' XX wieku, kiedy to założona została, niewielka wówczas, spółdzielnia winiarska. Obecnie, prócz wysokiej jakości win (większość z nich posiada status DOC/DOP) produkuje się tu również grappę. Wytwarza się tu wina ze szczepów: Carignano, Monica, Sangiovese, Cabernet, Merlot, Syrah, Vermentino, Nuragus, Chardonnay, Nasco.

A co degustowaliśmy?:


  • Santadi Pedraia Nuragus di Cagliari DOC (46 zł)
  • Santadi Villa Solais Vermentino di Sardegna DOC (37zł)
  • Santadi Antigua Monica di Sardegna DOC (43 zł)
  • Santadi Noras Cannonau di Sardegna DOC (wino spoza oferty importera)
  • Santadi Rocca Rubia Riserva Carignano del Sulcis DOC (83 zł)
  • Santadi Terre Brune Superiore Carignano del Sulcis DOC (170 zł)


Z win białych najlepiej oceniam Santadi Pedraia Nuragus di Cagliari DOC. Wino to produkowane jest w 100% z gron szczepu Naragus. Występuje on wyłącznie na obszarze Sardynii. Należy również do najstarszych szczepów rosnących na tej malowniczej wyspie. Wino to odznacza się przyjemnym, delikatnym kolorem. Nos intensywny, wyczuwalne są  przede wszystkim żółte owoce. W ustach pełne i delikatne. 

Ze win czerwonych najbardziej zachwyciło mnie to, które niestety nie znajduje się jeszcze w ofercie importera czyli Santadi Noras Cannonau di Sardegna DOC. Produkowane jest w 90% ze szczepu Cannonau oraz w 10% ze szczepu Carignano. Zachwycił mnie jego ciemno rubinowy kolor, delikatnie wpadający w granat. Dobrze zbudowane. W nosie wyczuwalne były aromaty czekolady oraz przypraw korzennych. W ustach taniczne, długie. Całkiem przyjemne okazało się również Santadi Rocca Rubia Riserva Carignano del Sulcis DOC. Produkowane jest ono w 100% ze szczepu Carignano. Przyjemne, owocowe i bardzo aromatyczne. 


Do win zostały podane talerze włoskich przystawek. Jak wiadomo, Włosi nie spożywają alkoholu bez dodatku jedzenia, dlatego degustację uprzyjemniały nam wyśmienite włoskie sery, wędliny oraz pieczywo.





Degustowałam na zaproszenie Kondrat Wina Wybrane.

niedziela, 24 listopada 2013

Lidl na święta 2013

O tym, że Lidl postanowił zawojować polski rynek winiarski wiemy od dawna. Ich oferta co jakiś czas zmienia się, wprowadzane są zupełnie nowe etykiety. Od jakiegoś czasu, skupiają się głównie na poszerzaniu oferty francuskiej. 
 Tym razem, postanowiono zaprezentować nam zupełnie nowe etykiety i zareklamować je pod szyldem "Święta o smaku wyborowych win". Kolekcja ta, dostępna jest we wszystkich sklepach tej sieci od 18 listopada. My blogerzy, mieliśmy możliwość zapoznać się z nią w ostatni poniedziałek, ponieważ w Restauracji Tamka 43 w Warszawie została zorganizowana kolejna z cyklu degustacja dla blogerów. Do artykułu dotyczącego poprzedniej degustacji (w domu towarowym vitkAc) odsyłam TU.

 Od chwili, gdy w Lidlu pojawiła się rozbudowana oferta win francuskich, przestaliśmy mówić wyłącznie na temat tanich win pochodzących z tego popularnego dyskontu. N półkach sklepowych, zaczęły bowiem pojawiać się wina, których cena nie oscyluje już koło 15 zł, lecz dochodzi do 199 zł za butelkę.
Oczywiście, nie zapomniano o osobach, które nie chcą, jednorazowo, tyle wydać na wino. W ofercie znaleźć można też wina za 11,99 czy 29,99 zł.

Muszę przyznać, iż bez najmniejszych wątpliwości, duże brawa należą się dla ich marketingowców. Jak możemy przeczytać w specjalnej książeczce reklamującą najnowszą ofertę "Święta. Magiczny, szczególny czas, gdy życzymy sobie tego, co najlepsze. Więc podajemy to, co najlepsze! (...) Specjalnie dla Państwa, właśnie na te święta przygotowaliśmy kolekcję na świąteczny stół. Do stworzonych przez wybitnych kucharzy dań (Pascal Brodnicki, Karol Okrasa i (cukiernik) Paweł Małecki - przypomina DM) dobraliśmy wyborne wina (...)". Dodatkowo, tuż przed zaprezentowaniem najnowszej kolekcji win ruszyła również specjalnie przygotowana strona internetowa "Winnica Lidla", gdzie konsumenci, mogą poszerzyć swoją wiedzę na temat win z przystępnych, krótkich filmików oraz artykułów.




Jakie są wina pochodzące z najnowszej kolekcji? Muszę przyznać, że całkiem niezłe. Króluje tu przede wszystkim Bordeaux (stanowi ok. 50% oferty). Skąd taki wybór? Ponoć zgodnie z przeprowadzonymi przez Lidla badaniami większość konsumentów najczęściej sięga właśnie po wina pochodzące z tego regionu Francji.

Co mogę polecić? Miłośnikom bąbelków z pewnością CREMANT D'ALSACE brut Grande Reserve (34,99 zł). To całkiem przyjemne, lekkie, wytrawne wino musujące. 
Z win białych najbardziej odpowiadało mi SCHOENENBOURG RIESLING 2012 (34,99 zł). Średnio ciężkie i dość wytrawne w smaku. Przyjemne wrażenie sprawiają wyczuwalne owocowe aromaty (gruszki, morele). Może ktoś skusi się do śledzia? ;)
Większość zaprezentowanych win czerwonych ocenić mogę jako całkiem niezłe. Nie zdarzyło się trafić na żadne, które nie byłoby pijalne. Mój wybór to jednak CHEATEAU MARTIN cuvee la paseille 2010 (49,99 zł). Bardzo dobra jakość w stosunku do ceny. To dość ciężkie, wytrawne wino. Odznacza się bardzo intensywną barwą oraz ciekawymi aromatami czerwonych owoców i przypraw korzennych.


Andrzej Strzelczyk i degustacja dla blogerów.

Kameralne degustacje w towarzystwie profesjonalistów nie zdarzają się ostatnio zbyt często. Z tego powodu z dużą dozą ciekawości podeszłam do zaproszenia na "Degustację dla blogerów", która odbyła się w zeszłą sobotę (23 listopada) w Hotelu Mammaison Le Regina w Warszawie.




 Było naprawdę kameralnie. Zaledwie 12 uczestników + dwóch gospodarzy: Jacek Taranko oraz Andrzej Strzelczyk, dwukrotny Mistrz Polski Sommelierów.
Czym jeszcze odznaczało się to spotkanie? Z pewnością bardzo przyjazną i spokojną atmosferą. Jednakże, przede wszystkim, możliwością gruntownego skupienia się na prezentowanych winach. Dużą wartością, którą niosło ze sobą to spotkanie, było zorganizowane go w charakterze seminarium. Z tą różnicą, że osoby degustujące nie pełniły wyłącznie roli biernych słuchaczy. Każdy miał możliwość wypowiedzenia się oraz zadawania pytań. Nikt nikogo nie poganiał, co umożliwiło nam na bardzo dokładne zapoznanie się z prezentowanymi winami.




"Degustacja dla blogerów" była tzw. degustacją w ciemno, w czasie której mieliśmy możliwość zapoznania się z 12 etykietami. Nie wiedząc nic na ich temat mogliśmy zdać się jedynie na nasze zmysły oraz wiedzę, która, z pewnością, w dużym stopniu została wzbogacona o pouczający wykład Andrzeja Strzelczyka, który zainicjował nasze spotkanie. W bardzo interesujący sposób podzielił się on z nami swoimi spostrzeżeniami oraz praktycznymi informacjami.




Degustacja w ciemno była bardzo ciekawym przeżyciem. Nie wiedząc jakie wina pijemy, musieliśmy opisać nasze wrażenia wzrokowe, węchowe oraz smakowe. Najważniejsze, były jednak wysuwane przez nas wnioski końcowe. Naszym zadaniem było również, posiadając tylko te informacje, określenie z jakiego kraju (regionu) pochodzi wino oraz z jakiego szczepu powstało.
Było to, bez wątpienia, bardzo pouczające doświadczenie. Z niecierpliwością czekam na kolejne spotkania!




Na zakończenie chciałabym przekazać podziękowania pomysłodawcom tego przedsięwzięcia, czyli Jackowi Taranko oraz Andrzejowi Strzelczykowi. Podziękowania należą się również importerom, którzy udostępnili nam wina, które mogliśmy zdegustować.

Poniżej zamieszczam ich listę:
  1. MUSCADET SEVRE ET MAINE SUR LIE (LECLERC
  2. IL MARGONE CHIANTI CLASSICO 2006 (VINI E AFFINI) (które uznałam za najlepsze wino panelu)
  3.   IL MOLINO DI GRACE (VINI E AFFINI) 
  4.  VOURVEY SEC, BOUDET 2009 (SOLERA)
  5.  MONTES ALPHA CHARDONNAY 2011 (SOMMELIER DYSTRYBUCJA) 
  6.  JACK RABBIT CHARDONNAY 2012 (ŻABKA) 
  7. CHABLIS CHRISTIAN MOREAU (WINKOLEKCJA) 
  8. MENETOU SALON, H. PELLE 2012 (WINKOLEKCJA) 
  9. GEWÜRTZTRAMINER CA’ERNESTO TRENTINO (MAKRO C&C) 
  10. SERRISTORI CHIANTI (LECLERC)
  11. UGGIANO CHIANTI RISERVA 2007 (ŻABKA)
  12. LE CINCIOLE CHIANTI CLASSICO 2010 (WINEMATES)

wtorek, 19 listopada 2013

Nocera i Grecanico. Bogactwo sycylijskich winorośli.

Nocera i Grecanico. Wielu osobom nazwy te mówią zbyt wiele. Jestem jednak przekonana, że miłośnikom win sycylijskich są one doskonale znane. Obie te winorośle są jednak jedyne w swoim rodzaju, ponieważ uprawia się je wyłącznie na terenie niewielkich regionów bądź prowincji.


Jednym z ciekawszych, które odnaleźć możemy jedynie na terenie prowincji Mesyna, jest wino wytwarzane z winorośli o nazwie Nocera. Jest ono szczególnie związane z obszarem wokół miasteczka o nazwie Furnari. Niektórzy twierdzą, że ta odmiana winogron zyskała uwielbienie samego Juliusza Cezara. Wina wytwarzane z tego szczepu charakteryzują się bardzo intensywnym rubinowym zabarwieniem. Odznaczają się również wyczuwalnymi aromatami kokosu, wanilii oraz czarnego pieprzu. W ustach wino to z reguły jest dość cierpkie i mocne. Zawiera przeważnie ok. 14 - 14,5% alkoholu. Należy podawać je w temperaturze pokojowej. Idealne komponuje się z potrawami z czerwonego mięsa oraz ostrymi serami. Wina produkowane ze szczepu Nocera te posiadają status Indicazione Geografica Protetta (IGP).

Innym sycylijskim typem winorośli, które pochwalić się może statusem Indicazione Geografica Tipica (IGT),  a uprawniane jest głównie w okolicach miejscowości Trapani i Messyny jest Gracanico. Jest to bardzo stary, biały szczep charakteryzujący się słomkowo-złotym kolorem. W smaku jest zazwyczaj bardzo delikatne, przez co idealne nadaje jest dla osób preferujących wina subtelne i łagodne. W ustach wyczuwa się nutę owocową i kwiatową. Standardową zawartość alkoholu szacuje się na ok. 12,5%. Grecanico doskonale komponuje się z daniami w których skład wchodzą ryby i owoce morza.
Wszystkie wymienione przeze mnie wina można bez większego problemu zakupić w większości sklepów we Włoszech (zaś w Polsce, na popularności zyskuje ostatnio szczep Gracanico). 




Polecam jednak dokonać zakupu bezpośrednio, u samego producenta czyli w jednej z sycylijskich winiarniach (wł. casa vinicola) znajdujących się na terenie prowincji Mesyna. Większość winiarni jest otwarta również dla zwiedzających i oferuje tzw. wycieczki po winnicy (wł. giro d’vino) w czasie których mamy okazję obejrzeć samą winnicę oraz znajdujące się na jej terytorium winorośle oraz maszyny wykorzystywane do wyrobu wina oraz jego butelkowania. Właściciele z pewnością zabiorą nas również do swych małych piwniczek, abyśmy na własne oczy mogli zobaczyć beczki w których odbywa się proces starzenia znakomitego trunku.

Większość wycieczek kończy się oczywiście degustacją w czasie której będziemy mogli skosztować wyśmienitych win domowych oraz miejscowych potraw. Jak wiadomo, Włosi spożywają wino wyłącznie w obecności jedzenia na stole. Jeśli dane wino przypadnie nam do gustu mamy możliwość, aby zaopatrzyć się w jedną lub kilka sztuk w przyzakładowym sklepie po okazyjnej cenie.

niedziela, 17 listopada 2013

Korkowe (opłata). Co to tak właściwie jest?

Z określeniem "korkowe" możemy spotkać się w wielu sytuacjach. Termin ten możemy usłyszeć m.in. przy okazji organizacji wesela bądź w chwili, gdy w czasie wizyty w winebarze czy winotece zamówimy wybrane przez nas wino. Jednakże, co dokładnie kryje się pod tym określeniem?

Cóż... wiedza na ten temat może być bardzo przydatna. Szczególnie, jeśli nie chcemy zostać "nabici w butelkę" będąc zaskoczonym pojawieniem się dodatkowych opłat związanych z zakupem alkoholu.





W przypadku wesela "korkowe" należy rozumieć jako dodatkową opłatę, którą powinno się uiścić za każdą otwartą w lokalu butelkę. Jest ono naliczane bez względu na to, czy alkohol zakupiony został w tym właśnie miejscu, czy poza nim. Najczęściej wynosi ono od 10 do 20% wartości alkoholu. Czasem bywa jednak tak, że właściciele lokalu mogą zażądać od nas wyższej opłaty.
Pamiętajmy zatem, zanim zarezerwujemy salę na wesele, warto dowiedzieć się czy "korkowe" w wybranym przez nas lokalu jest zwyczajem obowiązującym. Jeśli tam powinniśmy dowiedzieć się ile ono wynosi.
Kolejnym miejscem w którym możemy spotkać się z terminem "korkowe" są winoteki (enoteki) oraz winebary. W tym wypadku jest to opłata, która doliczana jest do ceny półkowej wina. Jest ona traktowana jako dodatek za obsługę oraz za otwarcie butelki. W niektórych winebarach organizowane są również specjalne promocje, między innymi:  "jeden dzień w tygodniu/miesiącu bez korkowego". 
Co do większości popularnych restauracji, to zazwyczaj cena wina podana w karcie zawiera już wszystko. Zarówno koszt wina, jak i koszt obsługi. Tam cena półkowa jest równa cenie wina znajdującej się w kracie.

poniedziałek, 11 listopada 2013

"Filozofia Wina" - recenzja

        "Ostatecznie pozostaną dwie istoty - Bóg i wino"
                                                                    (Filozofia Wina s. 13)



Polski rynek wydawniczy nie należy do ubogich w publikacje poświęcone winiarstwu, winom, etykiecie związanej z winem czy enologii. Co jakiś czas ukazują się nowe i interesujące pozycje wydawnicze. Czasem jednak pojawiają się książki, które już kiedyś zostały wydane, teraz jednak stają się dodatkowo uzupełnione, bogatsze w pewne treści.
Do takich pozycji należy "Filozofia Wina", wydana w tym roku przez "Studio Emka". Książka ta została wzbogacona o niezwykle piękne ilustracje oraz ciekawy tekst Sandora Marai zatytułowany „Rzecz o węgierskich winach”. 


"A nade wszystko nie zabraniaj sobie miłości. I wina"
                                                                                 (Filozofia Wina s. 120)

Współczesne wydanie "Filozofii Wina", prócz znamiennej wartości słowa pisanego, bez najmniejszych wątpliwości "cieszy oko". Ozdobiona niezwykle pięknymi fotografiami, pozwala przenieść się w magiczny świat win przedstawiony, strona po stronie, przez autora.
Bela Hamvas, bo o nim mowa, to osoba określana, nie tylko w świecie winiarskim, jako postać wybitna. Jego życie, jak wielu osób urodzonych na przełomie XIX i XX wieku, nie należało do najłatwiejszych i było niezwykle burzliwe.
Przyszedł on na świat w 1897 roku na Węgrzech. Był on był wybitnym pisarzem, poliglotą, historykiem filozofii, eseistą oraz filozofem kultury. Burzliwe losy nie pozwoliły mu skupić się wyłącznie na pisaniu, lecz rzuciły go na fronty dwóch Wojen Światowych. Po wojennej zawierusze, ten niezwykle płodny autor, otrzymał zakaz od komunistycznych władz, na publikowanie. Aby móc się utrzymać pracował jako robotnik.


"Wszystkie wina należą wprawdzie do jednego bóstwa, ale każde z win ma swojego jedynego, niepowtarzalnego ducha (...)" 
                                                                                (Filozofia Wina, s. 49)


„Filozofia wina” jest jednym z jego dział. Powstała ona w 1945 roku, podczas pobytu Hamvasa nad Balatonem. Książka ta dzieli się na trzy, analogicznie powiązane ze sobą części. "Metafizyka", "Natura" oraz "Ceremonia" wina w niezwykle obrazowy sposób przybliżają nam nie tylko wino oraz jego złożoną naturę, lecz przede wszystkim człowieka. Człowieka pijącego wino. Autor w niezwykle barwny sposób opisuje jego filozofię, nastawienie do świata oraz sposób bycia.
W opinii Hamvasa świat dzieli się na narody wina oraz na narody wódki. Narody wina określa on jako ludy skłaniające się ku tradycji oraz genialne, narody wódki oskarża zaś o bałwochwalstwo. Wino to subtelność oraz umiar, zaś wódka jest temu przeciwstawna.

"Możesz więc pić wszędzie i nigdy się nie ukrywaj. Jeśli będziesz się ukrywał staniesz się jak to smutne ciało kobiety, która nawet w noc poślubną nie zdjęła koszuli (...). Powtarzaj sobie: teraz piję wino i nic poza tym mnie nie obchodzi. (...). " 
                                                                                (Filozofia Wina, s. 120)

Uważam, iż książka ta powinna stać się pozycją obowiązkową na półce każdego kto wino lubi  i ceni. Ale nie tylko. Tak naprawdę to książka dla każdego. Ta pouczająca podróż po świecie win, w rzeczywistości odkrywa przed nami prawdziwą naturę człowieka.




Tytuł: Filozofia Wina
Autor: Bela Hamvas
Wydawnictwo: Studio EMKA
Rok Wydania: 2013 

Dostępna również w wersji audiobooka  
(czyta Marek Kondrat).

Książkę otrzymałam od wydawcy.

niedziela, 10 listopada 2013

GRAND PRIX Magazynu WINO 2013

Grand Prix Magazynu Wino. Największa i prawdopodobnie najbardziej prestiżowa impreza winiarska w Polsce. Tegoroczna, ósma odsłona tego wydarzenia była wyjątkowa pod wieloma względami.


Po pierwsze, w tym roku obchodzilibyśmy 100 rocznicę urodzin legendarnego Roberta Mondaviego. Wizjonera, który zrewolucjonizował winiarstwo w Kalifornii. Po drugie, nietuzinkowe było zadedykowanie wydarzenia graševinie. Szczepowi uprawianemu, w głównej mierze, w Chorwacji kontynentalnej.
 Podjęcie próby spopularyzowania tego obszaru Chorwacji uważam za działanie znamienne, ponieważ Polacy bardzo często zapominają, że ten położony nam Morzem Adriatyckim kraj posiada nie tylko nadmorskie kurorty i wyspy.  Część kontynentalna jest równie interesująca, a w dalszym ciągu pozostaje dziewicza i nieodkryta. (W najbliższym czasie na tym blogu pojawi się artykuł poświęcony Robertowi Mondaviemu oraz winom wywodzących się z Chorwacji kontynentalnej).


Sobotnia degustacja odbyła się na V piętrze Domu Towarowego vitkAc przy ul. Brackiej w Warszawie. Było gwarno i tłoczno. Wiele osób narzekało z tego powodu. Ja jednak jestem pod pozytywnym wrażeniem ilości osób, które zdecydowały się zapoznać z tegorocznymi winami. To dobrze, że kultura winiarska oraz wina stają się coraz bardziej popularne. Cieszy mnie to, że każda taka degustacja staje się niepowtarzalną okazją do poznawania nowych szczepów oraz regionów winiarskich. 
Tym, co przyciąga mnie na każdą degustację organizowaną przez Magazyn Wino jest możliwość uczestniczenia w seminariach. W tym roku można było skorzystać z trzech propozycji:

Masterclass: Skarb Chorwacji - graševina
Masterclass: Mondavi - legenda z Kalifornii
Masterclass: Wina nagrodzone Grand Prix 2013 


Zdecydowałam się na uczestniczenie w ostatniej z nich. Byłam bardzo ciekawa win, które zdobyły w tym roku nagrody przyznane przez redakcję MW, czołowych znawców win i dziennikarzy branżowych.
Tegoroczne seminarium - podobnie jak i zeszłoroczne - zostało poprowadzone przez niezastąpioną Ewę Wieleżyńską. Osobę, którą cechuje prawdziwy profesjonalizm oraz pasja. Sposób w jaki opowiada ona o winach, ich historii i charakterze zasługuje na uznanie. W porywający sposób przybliżyła ona wszystkim uczestnikom seminarium sylwetki nagrodzonych win. Osoby, chcące zapoznać się z tegorocznymi medalistami odsyłam na stronę Magazynu Wino

Od siebie mogę napisać, że z nagrodzonych win białych najbardziej przypadł mi do gustu srebrny medalista w kategorii "wina powyżej 100 zł" czyli Alvarinho Reserva 2010, Vinho Verde – Monção e Melgaço, Soalheiro (Importer: Atlantika). Wino niezwykle barwne, o przyjemnym miodowym zapachu. Dość tłuste, ciepłe i delikatne. Jak dla mnie idealne.
W kategorii win musujących podzielam wybór jury. Najlepszy, według mnie, okazał się również złoty medaltsta czyli Extra Age Brut, Champagne, Lanson (Importer: Vininova). Przyjemny kwiatowy zapach oraz wyraźnie wytrawny smak. 


Jeśli chodzi o wina czerwone to muszę przyznać, że tu miałam kilku faworytów. Zachwyciło mnie I Tratturi Primitivo 2011, Puglia, Feudi di San Marzano Importer: Vininova. Wino nagrodzone medalem brązowym w kategorii do 50 zł, choć według mnie zasługiwało na złoto. Przyjemny długi finisz, wyraźnie owocowe w smaku. Doceniam również srebrnego medalistę w kategorii win powyżej 100 zł czyli Sorano 2008, Barolo, Ascheri (Importer: Wino i Przyjaciele).


Co do degustacji otwartej najbardziej pochwalić mogę wina, który znalazły się w ofercie importera Marek Kondrat - Wina wybrane. Wszystkie propozycje zasługują na uznanie, a w szczególności Huberta de Albala Barbazul Vino de la Tierra Cadiz 2011, De Partino Legado Cabernet Sauvignon Maipo Valley 2011 oraz Ca'del Baio Pianrosa Barbaresco DOCG 2009. 
Świetne wina zaprezentował również importer Partner Center, który w swej ofercie posada wina od Roberta Mondaviego. Tym co mnie zachwyciło było w szczególności Private Selection Chardonnay 2011, Private Selection Cabernet Sauvignon, Twin Oaks Zinfandel i Private Selection Pinot Noir 2011. Jeśli chodzi o wina zaprezentowane przez gościa specjalnego z pewnością będę chciała ponownie powrócić do win pochodzących od producenta Krauthaker (Kutjevo).  W jego ofercie pojawiła się nie tylko słynna już graševina, (która zachwyciła mnie 8 listopada w czasie Gali) lecz również inne międzynarodowe i lokalne szczepy. Znakomite, zaskakujące i świeże. Oby więcej takich win pojawiało się na naszym rodzimym rynku!


Uważam, że organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Szczególnie, iż zdaję sobie sprawę, że przygotowanie tak wielkiej imprezy jest nie lada wyczynem. Należy pamiętać, że w Grand Prix Magazynu Wino mogli uczestniczyć nie tylko ludzie z tzw. "branży" i "media", ale również zwykli "zjadacze chleba" (miłośnicy win). 
Uważam, iż cel imprezy został osiągnięty. Wino zaczyna pojawiać się coraz częściej na naszych stołach. Nie jest już produktem po który sięgamy od święta i tylko w najniższej kategorii cenowej. Z coraz większą świadomością sięgamy po wino komponując je z jedzeniem określonych potraw.